Katarzyna Karpińska jest właścicielką Ośrodka Szkolenia Kierowców "Viva". To jedyna szkoła w regionie, w której jeździć uczą same panie. Są bezkonkurencyjne - liczba absolwentów szkoły, zdających egzamin w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego, zawsze zajmuje czołówki rankingów.
- Nasza szkoła istnieje od stycznia ubiegłego roku. Od zawsze jazda samochodem była moją pasją.Chciałam złamać stereotypy, że kobiety nie są dobrymi kierowcami. Stąd zrodził się pomysł założenia Babskiej Szkoły Jazdy - opowiada Katarzyna Karpińska, właścicielka ośrodka.
Na początku nie było łatwo. Chociaż procedura rejestracji firmy poszła bez problemu, "schody" zaczęły się z chwilą rozpoczęcia działalności.
- Zdarzały się uszczypliwe komentarze, które dały mi odczuć, że nie mam przyzwolenia, by wkraczać na męskie terytorium - wspomina pani Katarzyna.
Teraz w Babskiej Szkole Jazdy pracują we trzy: właścicielka, oraz instruktorki: Monika Włodkowska i Anna
Karpińska. I coraz częściej przekonują do siebie także panów.
- Panowie rzeczywiście coraz częściej stają się naszymu kursantami - przyznaje właścicielka. - Zaskakujące jest jednak to, że mężczyźni przyprowadzają do nas swoje żony, dziewczyny, bo czują się bezpieczniej zostawiając swoje partnerki w damskich rękach - dodaje z uśmiechem.
Chociaż Babska Szkoła Jazdy szkoli i mężczyzn, i kobiety, instruktorki nie mają wątpliwości, że to panie lepiej sobie radzą "za kółkiem".
- Kobiety są bystre,bardziej spostrzegawcze. Potrafią przewidywać różne sytuacje na drodze i dzięki temu ostrożniej jeżdżą powodując mniej wypadków,co potwierdzają statystyki - wyjaśnia pomysłodawczyni "Vivy". Zaraz jednak dodaje, że dobra technika jazdy zależy w dużym stopniu od predyspozycji kierowcy, a
stwierdzenie ,że "praktyka czyni mistrza" w tym wypadku sprawdza się w stu procentach.