Reklama

Wojciech Dzierzgowski stanął przed sądem [VIDEO]

13/07/2015 15:23

W poniedziałek 13 lipca ruszył proces byłego wicewojewody Wojciecha Dzierzgowskiego (zgodził się na podawanie nazwiska), oskarżonego o to, że podczas zaciągania kolejnych kredytów w różnych bankach nie podawał pełnej informacji o wysokości swoich aktualnych w danym momencie zobowiązań, a także o zatajenie istnienia części zobowiązań o wartości powyżej 10 tys. złotych w swoich oświadczeniach majątkowych.

Oskarżony złożył wnioski o umorzenie lub warunkowe umorzenie postępowania ze względu na to, że pojednał się on z bankami i większość zobowiązań została przez niego już uregulowana, a banki nie poniosły z tego tytułu żadnej szkody oraz o umorzenie postępowania w zakresie zarzutów nierzetelnego wypełniania oświadczeń majątkowych, ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu. Na uwzględnienie tych wniosków nie zgodziła się prokurator argumentując, że czyny zarzucane byłemu wojewodzie zagrożone są karą pięciu lat pozbawienia wolności. Sąd podzielił stanowisko prokuratury przypominając jednocześnie, że takie umorzenie jest możliwe przy zagrożeniu karą do trzech lat pozbawienia wolności, po czym rozpoczął postępowanie dowodowe w sprawie.

Wojciech Dzierzgowski na wstępie potwierdził swoje wyjaśnienia złożone w postępowaniu prokuratorskim. Podkreślał przy tym, że nie przyznaje się do winy, a jeśli zarzucane mu czyny miały miejsce, to mogło do tego dojść tylko w sposób nieświadomy i przez niego niezamierzony. Jeśli chodzi o drugą część oskarżenia Dzierzgowski zauważył, że ustawa zobowiązująca wysokich urzędników państwowych do składania oświadczeń majątkowych nie określa obowiązku wymieniania istniejących zobowiązań. Zobowiązania znajdują się we wzorze oświadczenia, które zawiera odpowiednie rozporządzenie do ustawy.

Reklama

- W moim rozumieniu nie naruszyłem przepisów ustawy, a co najwyżej rozporządzenie - oświadczył Dzierzgowski.

Następnie sąd rozpoczął przesłuchania świadków. Składania zeznań odmówiła żona oskarżonego, do czego miała prawo. Zeznawały natomiast pracownica jednego z banków, która zajmowała się udzielaniem kredytu oraz dyrektorka oddziału tego banku, która wówczas była kierownikiem działu kredytów i była jedną z osób podpisujących umowę kredytową ze strony banku. Obie podkreślały, że kredyt został przyznany zgodnie z obowiązującymi wówczas procedurami i na standardowych warunkach, bez żadnych preferencji.

Reklama

Dalszy ciąg rozprawy zaplanowany został na najbliższą środę 15 lipca.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości