Rozwój OZE niezbędny do proklimatycznych zmian. Energia odnawialna to wciąż najlepszy kierunek transformacji energetycznej wielu krajów. Mimo lekkiej zadyszki w ostatnim czasie jej rozwój wciąż jest niezbędny do skutecznego odchodzenia od paliw kopalnianych. Tym razem polem zielonej bitwy ma być Bałtyk, a gra toczyć się będzie o wiatraki.
Rozwój polskiej energii odnawialnej lekko spowolniła ustawa związana z odległością wiatraków od domu, a także słaba infrastruktura do odbioru energii elektrycznej powstałem na domowych instalacjach fotowoltaicznych. Wciąż jednak są ogromne chęci do inwestowania w OZE, które może korzystnie wpłynąć na otaczający nas klimat. Odejście od paliw kopalnianych i redukcje CO2 to wciąż kluczowe elementy, z którymi zmagają się kraje.
Rozwój całej branży „zielonej” energii, to świetne pole do działania dla inwestorów. Branża OZE w 2020 była jedną z chętniej wybieranych przez inwestorów i pomimo drobnej zadyszki widocznej na giełdzie, na pewno nie powiedziała ostatniego słowa.
Duża walka szykuje się o polski Bałtyk, a dokładniej o 11 pozwoleń na budowy farm wiatrowych, których łączną wartość szacuje się na około 130 mld złotych. Do tej pory zielone światło otrzymało 7 projektów. Teraz czas na kolejny etap rozwoju morskiej energetyki wiatrowej.
W grze główną rolę może odegrać paliwowy gigant, spółka Orlen, chętna na zdobycie wszystkich 11 koncesji na strefę polskiego Bałtyku o łącznej powierzchni 2342 km kw. Orlen nie jest jedyną spółką z polskiej giełdy, która „ostrzy sobie zęby” na wspomniane projekty. W grze mają też być Enea i Tauron, które chcą połączyć siły z PGE, a także miedziowy gigant KGHM (interesuje go energetyka wiatrowa oraz małe reaktory jądrowe).
Wyniki tych przetargów mogą wpłynąć na kursy spółek, dając zarobić inwestorom. Najwięcej zarobią jednak ci, którzy będą posiadali akcje odpowiednio wcześniej. Akcje Orlenu, Tauronu czy Enei dostępne są m.in. W Saxo forex broker, oferującego transakcje giełdowe na swojej platformie SaxoTraderGO.
Polskie spółki będą jednak miały sporą konkurencję, także zagraniczną. Przykładem ma być hiszpańska Iberrola. Jednak z drugiej strony kryteria, jakie mają obowiązywać w przypadku tych projektów, mają być trudne do spełnienia dla wszystkich zainteresowanych, po części premiując państwowe firmy energetyczne. To może okazać się dobrym sygnałem dla inwestorów, którzy zaufają państwowym gigantom, oferującym prąd, czyli towar, na który zawsze będzie popyt.