Piłkarze łomżyńskiego ŁKS-u w dzisiejszym spotkaniu ulegli doświadczonej Warmii Grajewo. Remisowaliśmy, ale rażące i kuriozalne błędy w obronie w ostatnich minutach meczu sprawiły, że doznaliśmy kolejnej przykrej porażki.
Biało-czerwonym bardzo zależało na pierwszym zwycięstwie na wyjeździe, poprzeczka była wysoka bo grajewska Warmia to przecież lider III ligi.
W pierwszej połowie meczu obyta w trzecioligowych rozgrywkach Warmia pozwalała na wiele naszej drużynie. Groźne akcje Hryszki, Cychola i Szymańskiego mogły zaskoczyć golkipera gospodarzy, a nam dać upragnione prowadzenie. Niestety w 37” minucie byliśmy światkami chyba największej wpadki Masłowskiego w tych rozgrywkach. Piłka wrzucona przez zawodnika gospodarzy Kamila Randzio w pole karne znalazła Marcina Strzelińskiego (grającego trenera) ten dość lekko skierował ją w prawy róg, nasz bramkarz leżąc z wyciągniętymi rękoma już ją prawie miał, ale… 1:0 dla gospodarzy.
W niemal identyczny sposób już w drugiej połowie (75”), tym razem dla nas padł wyrównujący gol. Dośrodkowanie Bernatowicza z lewej strony i Michał Hryszko strzala w prawy róg. 1:1.
Wywalczony z trudem remis poszedł jednak na marne, gdyż pod koniec meczu najpierw fatalny błąd naszej obrony w (87”) i jeszcze gorsza interwencja Masłowskiego w 90. minucie sprawiły, że ostatecznie zostaliśmy pokonani 1:3.
Nasi piłkarze schodzili z grajewskiej murawy w wyraźnie złych nastrojach mając do siebie sporo pretensji, gdyż możliwy „cenny remis” przerodził się w wstydliwą porażkę.
Z boiska schodzimy pokonani, indywidualne błędy w naszej obronie zadecydowały, że zawodnicy Warmii przebili się naszą obronę, zostaliśmy za to ukarani. Już myślałem, że mamy grę na poziomie III ligi, a tutaj gra się zdecydowanie szybciej i ostrzej – powiedział nam trener biało-czerwonych Mirosław Dymek.
Warmia Grajewo - ŁKS 1926 Łomża 3:1