2.700 złotych w gotówce i wartą kilka tysięcy złotych biżuterię straciła 70-letnia mieszkanka Łomży, która zaufała trójce nieznajomych. Oszuści nabrali kobietę, opowiadając, że muszą zapłacić za szpitalne leczenie syna. W zamian zostawili łomżyniance saszetkę. Miało być w niej 30 tys. dolarów. Był jedynie... plik chusteczek higienicznych!
- Do mieszkania 70-letniej kobiety przyszła trójka nieznajomych: dwóch mężczyzn i kobieta. Podali się za Węgrów. Poprosili o pomoc- pożyczkę pieniędzy, by zapłacić za leczenie syna w szpitalu- relacjonuje Urszula Brulińska z KMP w Łomży.
Kobieta zlitowała się nad rzekomo chorym synem i dała oszustom 1.500zł. W zamian otrzymała "pd zastaw" saszetkę, w ktorej miało być 30 tys. dolarów.
Nieznajomi zaproponowali, że podwiozą łomżyniankę do apteki. Kobieta skorzystała z propozycji, kiedy jednak wyszła z apteki, okazało się, że oszustów już nie ma.
Po powrocie do domu oszukana zorientowała się, że z mieszkania zginęły kolejne pieniądze- 1.200 zł i biżuteria. W sumie swoje straty oszacowała na ok. 8 tys. zł.
Rekompensatą miała być saszetka z dolarami. Kiedy kobieta ją otworzyła, że środka wypadł jedynie plik chusteczek higienicznych.
- Wg relacji pokrzywdzonej, oszuści mają ok. 45-50 lat. Kobieta z długimi, farbowanymi, rudymi włosami ma ok. 170cm wzrostu. Mężczyźni są niżsi- ok. 160cm, krępej budowy ciała, mają ciemne włosy- opisuje Urszula Brulińska.