Reklama

Zdrowe jedzenie, zdrowe relacje międzyludzkie, czyli o VI Regionalnym Zlocie Pasjonatów Wędzenia

20/06/2017 07:20

Od 15- 18 czerwca w Mamuciej  Dolinie odbywał się VI Regionalny Zlot Pasjonatów Domowego Wędzenia. Brzmi zagadkowo? Nie. W urokliwe rozlewisko Biebrzy i Narwi przyjechali ludzie, którzy o robieniu wędlin, serów, nalewek, ciast, sałatek sposobem domowym mogą powiedzieć bardzo dużo. Oczywiście, wędzenie jest tu najważniejsze, inne aktywności kulinarne to smakowity dodatek.  

Skąd ci ludzie się znają? Z forów internetowych (www.wedzeniedomowe.pl) - technika przyszła tu z pomocą. Najpierw rozmawiali tylko na ekranie, wymieniali doświadczenia, przepisy, potem postanowili się spotkać w realu, potem...nawiązali przyjaźnie lub rozstali się z hukiem.

Zloty, mimo że w nazwie mają przymiotnik „regionalne”, są kierowane do osób z całej Polski. Organizatorzy- Gonzo i Podlasiak (3 pierwsze) oraz Gonzo i Tier (kolejne) - wybierają takie miejsca na Podlasiu, by mogły swoim pięknem i egzotyką skusić do przyjazdu i wrocławian, i gdańszczan, i łodzian, i... wszystkich, którzy mają ochotę. Musi w takim miejscu być odpowiednia baza noclegowa- nie za droga- i dostęp do kuchni. Wcześniej dwa zloty odbyły się w Białowieży, trzy kolejne w Korycinach w Ziołowym Zakątku.

Reklama

To pierwsze spotkanie w Mamuciej Dolinie, ale mamy nadzieję- nie ostatnie. Miły ( czytaj zakręcony) gospodarz, ogromne przestrzenie, piękno doliny zarówno o wschodzie słońca, kiedy ścielą się mgły, przybierając zagadkowe postaci zamków i zjaw, jak i o zachodzie- kuszącej podwójną tęczą. Atutem Podlasia są: przyroda, różnorodność kulturowa i osobowość mieszkańców o nieprzeciętnej gościnności.

Na tym zlocie przygotowano wędzonki na wspólną biesiadę, sery oscypkowe wędzone w tajemniczym namiocie, kaszankę- tę prawdziwą pieczoną w piecu oraz kwaśnicę, zupę rybną, kociołki i grillowane mięsa. Każdy gość przybył z pokaźnym bagażnikiem swoich specjałów: wędlin, ryb, ciast... Biesiada była przednia.

Reklama

W ramach atrakcji poza kuchnią- w końcu nie samym chlebem żyje człowiek- były spływy kajakami i tratwą do ujścia Biebrzy, loty motolotnią, paintball, strzelanie z łuku, karmienie koni, ostrożne spotkania z wilkiem, wykłady o homo sapiens sapiens, pokazy krzesania ognia, turlanie z piaszczystej góry wśród żółciutkich rozchodników i fioletowych łubinów, „ loty na miotle”, „ gra na gitarze”, obłaskawianie mechanicznego mustanga... Spacery nad rzeką i po pobliskich lasach, wylegiwanie się na werandach domków, tańce lub wspólne opowieści przy stole. Komu jeszcze było mało wrażeń, odbywał historyczne wycieczki do Jedwabnego, Tykocina, na Górę Strękową, do Łomży czy twierdzy w Osowcu. Nie brakowało chętnych do samotnego porannego tropienia łosiów z kładki przy Carskim Gościńcu. Ktoś powie, że niektóre aktywności były za mało poważne i wtedy pomyli się bardzo. Na zlocie były dzieci i to dla nich zapewniono też te atrakcje. Dzieci to nasze skarby. Najmłodsza uczestniczka miała 8 miesięcy- najstarsza- nieco nad... sześćdziesiątkę

Zloty regionalne odbywają się w różnych miejscach Polski, ma miejsce też zlot ogólnopolski. Wędliniarze- ci, którzy bardzo się lubią i świetnie czują się w swoim towarzystwie- wyjeżdżają wspólnie na wycieczki( Izrael, Gruzja), na ponad tygodniowe spływy kajakowe (Brda, Wda, Wieprz) lub na rejsy Zawiszą Czarnym do Danii, Szwecji, Norwegii ( w tym roku po raz trzeci).

Reklama

Wędzenie domowe pasjonatów to , jak widać, dbałość o podniebienie, zdrowie i przede wszystkim bogate życie.

Organizatorzy

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości