W Łomży znów wraca temat skażenia wody. Tym razem bakterie z grupy coli wykryto w rejonie ulic Sadowa, Polowa, Sienkiewicza, Dworna, Giełczyńska, Zawadzka, Kopernika, Legionów oraz na osiedlu Bohaterów Monte Cassino. Woda z kranu nie nadaje się do picia ani użycia w kuchni bez wcześniejszego przegotowania. To kolejny taki przypadek w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Miasto i Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji działa w trybie kryzysowym. Prezes spółki Maciej Borysewicz podczas specjalnej konferencji prasowej nie owijał w bawełnę:
– Uważam, że jest to sabotaż! - Jednak dowodów nie przedstawił
Sytuacja z marca tego roku wciąż pozostaje świeża w pamięci łomżan. Wówczas również wykryto bakterie coli – na skrzyżowaniu ulic Polowej i Wojska Polskiego. Sprawę badała policja pod nadzorem prokuratury. Sprawca – o ile istniał – pozostał nieznany. W marcu woda została objęta stałym monitoringiem i chlorowaniem – miało to uniemożliwić powtórkę. A jednak problem powrócił. Tym razem ma być inaczej.
– W związku z tym, że mamy do czynienia po raz kolejny z taką sytuacją w naszym mieście i biorąc pod uwagę sytuację, że od czasu wystąpienia bakterii na ulicy Polowej woda jest w Łomży chlorowana, co miało nas zabezpieczyć przed wystąpieniem tej bakterii, uznałem w porozumieniu ze sztabem kryzysowym, że w dniu jutrzejszym rano złożę zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Łomży o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na sprowadzeniu zagrożenia życia lub zdrowia na mieszkańców Łomży w związku z wprowadzeniem do sieci bakterii z grupy E – mówił Borysewicz.
Alarm wszczęto po wykryciu bakterii E. coli w Szkołach Katolickich przy ul. Sadowej i pobliskim hydrancie. Tu stężenie bakterii nie przekraczało 6 jednostek, w szkole było to jednak 13.
Newralgiczne przyłącze przy Szkole Katolickiej w Łomży zostało zamknięte. Pobrano nowe próbki, a wyniki mają być znane jutro do godziny 15. Zalecenia sanitarne obowiązują do odwołania.
- Mamy nadzieję i tak zakładamy, że do soboty sytuacja zostanie rozwiązana. Mamy już doświadczenie w tym zakresie. Przypomnę, że kilka lat temu sprawa pozbywania się bakterii coli zajmowała prawie trzy miesiące. Sprawa w marcu wymagała dwutygodniowego zaangażowania. W tej chwili po tych doświadczeniach wiemy, co mamy robić i myślę, że do soboty powinna być wyjaśniona - przekazuje Maciej Borysewicz.
Reklama
Punktem zapalnym pozostaje pytanie: czy ktoś celowo wprowadza bakterie do sieci wodociągowej? Choć Borysewicz podkreśla, że jego słowa o sabotażu to prywatna opinia i reakcja na stres, jedno jest pewne – dwa skażenia w krótkim odstępie czasu to nie jest normalna sytuacja. Zwłaszcza w systemie objętym codziennym monitoringiem.
Choć trudno zignorować powtarzalność problemu, równie dobrze może to być przykład tzw. „prawa serii”. Błąd w instalacji, zaniedbanie techniczne, chwilowe niedociągnięcie – takich scenariuszy nie można wykluczyć. Sprawa jutro trafi jutro do prokuratury. Miasto czeka na wyniki śledztwa. Mieszkańcy tych ulic – na dobrą wodę!

Obszar objęty warunkową przydatnością wody do spożycia