Reklama

Zwycięstwo na początek wiosny [FOTO i VIDEO]

08/03/2014 17:51

Od zwycięstwa w meczu z Motorem Lubawa rozpoczęli wiosenne zmagania ligowe pod wodzą nowego trenera Roberta Speichlera piłkarze ŁKS-u 1926 Łomża. Jedyną bramkę dla biało czerwonych, w dużym zamieszaniu w polu bramkowym gości, zdobył Daniel Lemański. Z dobrej strony pokazali się też nowi zawodnicy, w tym dwóch z trójki Amerykanów.

Jeszcze wczoraj wieczorem nie było wiadomo, czy przybysze zza oceanu będą mogli zadebiutować w sobotnim spotkaniu w biało-czerwonych barwach. Kevin Ipina i Alex Rodier, bo o nich mowa, choć zostali zgłoszeni do rozgrywek, to do ostatniej niemal chwili klub nie dysponował ich certyfikatami. Dopiero przed północą dotarł e-mail z dokumentami i mogli oni zostać włączeni do kadry meczowej. Nieco inaczej przedstawia się sprawa z Jasonem Villagomez, którego certyfikat ma dotrzeć z Niemiec dopiero w przyszłym tygodniu i on od początku nie był brany pod uwagę w spotkaniu z Motorem Lubawa.

Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy jak zapowiedział trener, w każdym meczu mają walczyć jak o życie. I już w czwartej minucie przed szansą na objęcie prowadzenia stanął Daniel Lemański. Jego strzał z 11 metra, częściowo zablokowany przez obrońcę, zatrzymał jednak bramkarz przyjezdnych.

Reklama

W 12 minucie ponownie pokazał się Lemański. Wyskoczył on najwyżej do wstrzelonej w pole karne z rzutu wolnego przez Roberta Speichlera piłki, ale tym razem jego uderzenie minimalnie minęło słupek bramki strzeżonej przez Dawida Kręta.

Goście, wyraźnie w pierwszej połowie nastawieni na grę z kontry, pozwalali ełkaesiakom na dość swobodne rozgrywanie piłki w środku boiska. Kilka razy jednak udało im się zagrać szybką, prostopadłą piłkę i uruchomić szybkiego napastnika lub skrzydłowego. Po jednym z takich zagrań przed świetną okazją stanął Marek Śnieżawski. popędził on na bramkę Łukasza Trochima, który popełnił błąd atakując napastnika gości "na raz", został obiegnięty i gdyby nie łomżyńscy obrońcy, którzy zdążyli jednak wrócić i wybić piłkę z linii bramkowej, byłoby 0:1. Była to najlepsza szansa na strzelenie gola dla gości.

Reklama

Nadeszła jednak 38 minuta. Ełkaesiacy wymienili kilka podań przed polem karnym przyjezdnych i świetnym, prostopadłym zagraniem do Mariusza Baranowskiego popisał się grający trener ŁKS-u. Nowy pomocnik biało-czerwonych dopadł piłki tuż przed linią końcową i odegrał na trzeci metr, gdzie wbiegali zarówno obrońcy Motoru, jak też piłkarze ŁKS-u. W dużym zamieszaniu, jakie w tym momencie powstało, Daniel Lemański zdołał wepchnąć piłkę do bramki i ŁKS objął prowadzenie. Na przerwę łomżyński zespół zszedł przy swoim stanie 1:0.

Na drugą połowę podopieczni trenera Marka Czachorowskiego wyszli wyraźnie zmobilizowani i pałający żądzą odrobienia strat. ŁKS nie mógł już tak długo grać piłką jak przed przerwą, a do ataków przystąpili goście. To stworzyło jednak biało-czerwonym możliwość gry z kontry i skwapliwie z każdej takiej okazji ełkaesiacy próbowali korzystać.

Reklama

W 49 minucie przepięknym uderzeniem sprzed pola karnego popisał się Rafał Maćkowski, ale nie mniejszej urody była interwencja golkipera przyjezdnych, który zdołał odbić zmierzającą prosto w okienko piłkę. Po 10 minutach gry jednak, zespół ŁKS-u zaczął wyraźnie opadać z sił. Zauważył to sztab trenerski i w 64 minucie w miejsce Lemańskiego na placu gry pojawił się Alex Rodier.

Kibice, którzy ciekawi byli gry Amerykanów, wiedzieli już, że występujący od pierwszej minuty na lewej obronie Ipina, będzie pewnym punktem defensywy, nieco może tylko zbyt mało aktywnym jeśli chodzi o grę do przodu. Drugi z przybyszów dostał pół godziny na to, żeby przekonać do siebie łomżyńskich fanów i trzeba powiedzieć, że udało mu się to. Rodier to wysoki, silny napstnik, twardo trzymający się na nogach, trudny do przepchnięcia, potrafiący utrzymać się przy piłce i dysponujący dużym spokojem w sytuacjach bramkowych. Tak można scharakteryzować tego piłkarza po półgodzinnym występie w meczu ligowym. Gdyby jeszcze wykorzystał sytuację sam na sam, w której znalazł się w 73 minucie i podwyższył wynik na 2:0, mógły swój debiut uznać za rewelacyjny. To mu się niestety nie udało i Rodier gola w pierwszym meczu nie zdobył, ale z pewnością będzie on wzmocnieniem łomżyńskiej drużyny.

Reklama

ŁKS miał w końcówce jeszcze jedną wyśmienitą okazję do strzelenia gola. W 84 minucie Maćkowski miał już przed sobą tylko bramkarza, strzelił obok niego, ale Kręt popisał się dużym refleksem i piłkę odbił.

Ostatnie minuty to szalone ataki gości i zaostrzenie się gry z obu stron, co skutkowało seryjnie pokazywanymi żółtymi kartkami. Sędzia wyraźnie pogubił się w tym wszystkim i w pewnym momencie wydawało się, że piłkarze obu drużyn pobiją się między sobą, ale na szczęście czas gry dobiegł końca i po raz ostatni rozbrzmiał gwizdek arbitra.

Reklama

Fragmenty spotkania i wypowiedzi obu trenerów z pomeczowej konferencji prasowej, w tym krótkie oceny występu nowych w ŁKS-ie zawodników dokonane przez trenera Roberta Speichlera, w naszym materiale wideo, na który zapraszamy jeszcze dzisiaj.

ŁKS 1926 Łomża - Szynaka Motor Lubawa 1:0 (1:0)

ŁKS: Trochim - Bajor, Stankiewicz, Brzozowski, Ipana - Kacprzyk, Speichler (Olesiński), Maćkowski, Kraska, Baranowski (Bartliński) - Lemański (64" Rodier)

Motor: Kręt - Mederski, Józefowicz, Wietecha, Kolcz, Maj, Nowiński, Świgoń, Ksiuk, Jabłonowski, Śnieżawski

Reklama

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości