Jan Baczewski i Robert Bukowski nie potrzebują wielkich słów, żeby robić wielkie rzeczy. Ten pierwszy oddał już ponad 160 litrów krwi, drugi – 121 litrów i 160 ml. Wczoraj, gdy odbierali swoje wyróżnienia, cała aula I LO w Łomży spontanicznie poderwała się do „sto lat”. Właśnie od takich ludzi zaczęła się łomżyńska gala z okazji 67-lecia Ruchu Honorowego Krwiodawstwa Polskiego Czerwonego Krzyża — skromnych, ale absolutnie wyjątkowych. Potem na scenę wchodziło już jedno nazwisko za drugim, bo wyróżniono ponad sto osób, które od lat oddają cząstkę siebie, by ratować innych.
Uroczystość przygotował łomżyński oddział Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Białymstoku wraz z Oddziałem Rejonowym PCK. Aula szybko wypełniła się ludźmi, którzy wiedzą coś o oddawaniu krwi – jedni jako dawcy, inni jako organizatorzy, a jeszcze inni jako ci, którym w życiu nie raz ktoś tę krew uratował.
Tym razem statystyki naprawdę robiły wrażenie, chociaż wczoraj ważniejsi byli ludzie za nimi. Na scenę wzywano ponad 100 osób – każda z inną historią, ale podobną motywacją: „Pomagam, bo mogę”. 63 osoby odebrały odznakę „Zasłużony dla Zdrowia Narodu”. Kolejne 40 — odznaki „Zasłużony Honorowy Dawca Krwi” I, II i III stopnia.
Największe poruszenie przyniosła jednak część o „setkach”. Trzem osobom wręczono specjalne medale za oddanie ponad 100 litrów. Trudno to w ogóle porównać z czymkolwiek. Jan Baczewski — ponad 160 litrów oddanych przez ponad 30 lat. Robert Bukowski — 121 litrów i 160 ml. Gdy Bukowski i Baczewski odbierali dyplomy, cała sala, bez sygnału, bez sugestii, sama z siebie odśpiewała im „sto lat”. Ten spontaniczny śpiew zrobił większe wrażenie niż jakiekolwiek przemówienie.
Prof. dr hab. n. med. Piotr Marek Radziwon, dyrektor RCKiK w Białymstoku, przypomniał, że województwo podlaskie od lat trzyma krajową czołówkę: ponad 60 donacji na 1000 mieszkańców – pierwszy wynik w Polsce.
Wśród wyróżnionych nie zabrakło służb mundurowych, które tradycyjnie mocno wspierają akcje krwiodawstwa. Byli żołnierze z 18. Łomżyńskiego Pułku Logistycznego, funkcjonariusze Zakładu Karnego w Czerwonym Borze, strażacy z PSP Łomża. Wyróżniono też lokalnych liderów z mniejszych miejscowości, którzy nierzadko organizują akcje na własną rękę, z potrzeby serca.
Świeżo wybrany prezes Oddziału Rejonowego PCK, Andrzej Wojtkowski, który w lutym zastąpił Jerzego Cichowicza, podkreślał rolę społeczników i ludzi, którzy po prostu „po cichu robią swoje”.
Cała gala miała jedno przesłanie: honorowi dawcy krwi nie szukają rozgłosu. Przyjeżdżają, oddają krew, wracają do pracy, do domu, do codzienności. A jednak to dzięki nim ktoś może jutro otworzyć oczy po operacji, przeżyć wypadek, wrócić do zdrowia.
Wczoraj w Łomży po prostu im za to podziękowano — po ludzku, z szacunkiem i wdzięcznością.