Rozbite auta w rowie i kierowca, który zamiast czekać na pomoc, rzucił się do ucieczki – tak wyglądał finał dzisiejszego zderzenia na trasie wojewódzkiej nr 677. Obława nie trwała jednak długo. Połączone siły strażaków i policji szybko namierzyły uciekiniera.
Wszystko działo się dzisiaj chwilę po godzinie 13:00. Na wysokości miejscowości Jakać Dworna ruch został nagle przerwany. Kierowca Skody jadący od strony Śniadowa ewidentnie przecenił swoje możliwości – lub po prostu stan, w jakim siadał za kierownicę. Mężczyzna stracił panowanie nad autem, zjechał z toru jazdy i z impetem uderzył w nadjeżdżającego.z naprzeciwka Seata.
Siła uderzenia była na tyle duża, że oba samochody wyleciały z drogi i wylądowały w przydrożnym rowie.
Tu historia mogłaby się skończyć na klasycznej kolizji, gdyby nie zachowanie sprawcy. Mężczyzna wydostał się z wraku Skody i nie interesując się losem pasażerów drugiego auta, po prostu uciekł z miejsca zdarzenia.
Służby, które dotarły na miejsce, musiały działać dwutorowo: zabezpieczyć rozbite pojazdy i znaleźć kierowcę. Zbieg nie nacieszył się wolnością długo – niespełna godzinę później był już w rękach mundurowych.
Szybko wyszło na jaw, co było powodem nagłej "wycieczki" pieszego. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Teraz za jazdę na podwójnym gazie, spowodowanie kolizji i ucieczkę odpowie przed sądem.
W całym tym zamieszaniu najważniejsza jest jedna informacja: mimo że auta wyglądają na mocno poturbowane, nikomu nic poważnego się nie stało. Skończyło się na strachu i pogiętych blachach.