Radna sejmiku województwa podlaskiego zapewnia, że dzisiejsza technologia gwarantuje bezpieczeństwo instalacji, a powstanie spalarni zapewni miejsca pracy i tanie ciepło dla mieszkańców Czerwonego Boru i okolic.
W ostatnim czasie pojawiło się wiele wątpliwości i plotek dotyczących inwestycji, którą w Czerwonym Borze planuje MPEC. Miała tam powstać instalacja termicznego przekształcanie odpadów, która zapewniłaby tanie ciepło mieszkańcom, a także położonemu tam zakładowi karnemu oraz powstającej jednostce wojskowej.
Ostatnio Gmina Zambrów, powołując się na konieczność przyjęcia planu zagospodarowania terenu, zawiesiła postępowanie w sprawie wydania warunków zabudowy do września 2026 roku. Poddało to w wątpliwość zarówno powstanie spalarni, jak i jednostki wojskowej.
– Musimy wyjaśnić ludziom, że obecnie istnieje taka technologia, iż z tego komina, oprócz pary, nic nie wyjdzie. Więcej ludzie zanieczyszczają środowisko, paląc śmieci – i to nawet na przykładzie Łomży. Zimą tak śmierdzi, gdy zaczyna się okres grzewczy, że nie można pobiegać, bo smog jest taki, że głowa mała. Sami ludzie zatruwają środowisko, nie dbają o ekologię, a boją się spalarni. Białystok ma taką instalację i ma z niej same profity. Uważam, że nie powinniśmy się bać takich inwestycji, bo ochrona środowiska nie dopuści do zanieczyszczania – zapewnia Bernadeta Krynicka.
Reklama
Radna zwraca również uwagę na korzyści wynikające z posiadania spalarni śmieci, która generuje ciepło.
– Były propozycje, aby Czerwony Bór miał tańszą energię. Powstaną miejsca pracy – zarówno w jednostce wojskowej, jak i w spalarni. Powinno się ludziom tłumaczyć, a nie ich straszyć – dodała radna sejmiku wojewódzkiego.