- Sweterek, który "odłożyłam" sobie specjalnie na czas wyprzedaży, był droższy niż przed świętami - denerwuje się Monika Karczewska z Łomży. Pani Monika zadzwoniła do naszej redakcji, by przestrzec mieszkańców przed nieuczciwymi wyprzedażami w łomżyńskich sklepach.
Sezon wyprzedaży rozpoczyna się już po świętach Bożego Narodzenia. Na dobre rusza jednak po Nowym Roku. -30, - 50 a nawet -70 proc. ceny - takie metki kuszą przechodniów w większości sklepowych witryn. Wygląda jednak na to, że w Łomży ciężko trafić na prawdziwą wyprzedaż. Wiele sklepów, szczególnie w centrum miasta, nie robi obniżek, a jeśli już, to o symboliczne 5-10 proc.
Na "okazję" łatwiej trafić w galeriach, jednak i tu na cuda nie możemy liczyć.
- Wyprzedażą objęte są kolekcje zimowe. Często klienci nie widzą różnic z cenie, bo obniżki były wcześniej, czasami jeszcze przed świętami - tłumaczy pracownica jedengo ze sklepów w Galerii Stokrotka. - Poza tym największe zniżki dajemy na towar mniej atrakcyjny. Drogie, ładne rzeczy sa tanśze tylko o kilka procent.
W poświątecznych promocjach najłatwiej kupić nieco tańsze ubrania czy buty i sprzęt elektroniczny. Ten tradycyjnie tanieje, by opróżnić magazyny przed dostawą nowszych wersji i roczników.