Nieprzychylne napisy pojawiły się na drzwiach biura Lecha Kołakowskiego w Łomży, przy Starym Rynku. Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie. Poseł wzruszył ramionami i wskazał, że "polityka przeniosła się do Łomży".
Kilka miesięcy temu w okolicach domu posła Lecha Kołakowskiego zawieszony został baner. Rolnicy dziękowali za głosowanie przeciw tzw. piątce dla zwierząt. Był to miły gest pod adresem łomżyńskiego parlamentarzysty.
Z kolei w minioną sobotę (4.09) wydarzyło się coś, co bez wątpienia nie może budzić zadowolenia. Na drzwiach biura posła Lecha Kołakowskiego pojawiły się naklejki z takimi hasłami jak: „Ręce precz od TVN KOŁAKOWSKI” , „40000ZŁ tyle kosztuje sprzedajny poseł w Polsce” oraz „Tu pracuje obrońca i beneficjent programu koryto + … bo to mu się po prostu należy ojczyznę dojną racz nam zwrócić Panie”.
Sprawą zajmuje się policja, a sam poseł nie chce wskazywać, kto może stać za tym chuligańskim wybrykiem.
- "Polityka przeniosła się do Łomży. Chleb powszedni. Jestem do tego przyzwyczajony. Nie było mnie wtedy w Łomży. Pracuję teraz nad autorskim programem “Pakiet rolny Lecha Kołakowskiego” - komentuje łomżyński parlamentarzysta.
W 2020 r. Lech Kołakowski został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości za głosowanie przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Po tym wydarzeniu wystąpił z PiS. Z kolei w czerwcu tego roku dołączył do Partii Republikańskiej.
fot. lomza.naszemiasto.pl