Jarosław Kaczyński nie chce na listach wyborczych PiS polityków, za którymi będą się ciągnąć afery. Nie chce także osób, które w ostatnich latach chwiały jego klubem parlamentarnym lub podważały pozycję premiera. Nowogrodzka postanowiła wykreślić co najmniej kilka nazwisk. Dla niektórych może oznaczać to definitywny koniec kariery politycznej - pisze dziś Wirtualna Polska.
W kilku niezależnych od siebie źródłach w obozie władzy dziennikarze tego portalu ustalili, że na listach wyborczych PiS/Zjednoczonej Prawicy nie znajdzie się Jacek Żalek. Spora część kierownictwa PiS chciałaby się pozbyć z list wyborczych przedstawicieli Partii Republikańskiej w tym także obecnego wiceministra rolnictwa Lecha Kołakowskiego.
Po wybuchu w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju afery związanej z wielomilionowymi grantami, jakie miały otrzymać firmy należące do osób związanych z Republikanami dla Jacka Żalka to może być koniec długiej kariery politycznej. W Sejmie zasiadał od 2007 roku.
- Ludzie kojarzeni z aferami nie mogą znaleźć się na listach - mówi portalowi człowiek z PiS.
Według nieoficjalnych informacji Wirtualnej Polski, spora część PiS chciałaby się pozbyć z list wyborczych przedstawicieli Partii Republikańskiej. Tę małą formację współtworzą m.in. europoseł Adam Bielan (lider partii) oraz ministrowie i wiceministrowie: Kamil Bortniczuk, Włodzimierz Tomaszewski czy Lech Kołakowski.
Łomżyński poseł w 2020 roku wbrew Jarosławowi Kaczyńskiemu zagłosował przeciwko przyjęciu projektu "Piątka dla zwierząt". Była nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, zakazującej hodowli zwierząt na futra i wprowadzającej ograniczenia w uboju rytualnym. Po roku banicji Kołakowski wrócił do klubu PiS, został doradcą prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego, a później dzisiaj wiceministrem rolnictwa.
- Prezes Kaczyński chce mieć sprawdzonych, zaufanych i kompetentnych ludzi, którzy nie będą mu rozwalać klubu w trakcie kadencji - mówi Wirtualnej Polsce współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.