Jesteś rodzicem nastolatka? Zwróć szczególną uwagę na swoje dziecko! W Łomży działa sklep sprzedający tzw. dopalacze. Są to wyjątkowo niebezpieczne substancje, która nawet raz zażyte mogą doprowadzić do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci. Są już informacje o zatruciach na naszym terenie. W naszym materiale zarejestrowaliśmy ukrytą kamerą zakup "dodatku do piasku zmieniającego jego kolor".
Nazwa "dopalacze" wzięła się od pierwszej sieci sklepów, która sprzedawała te substancje na terenie Polski. Jest to nazwa potoczna, więc wszyscy wiedzą mniej więcej o co chodzi. Oficjalnie w 2010 roku wprowadzony został termin środka zastępczego. Szczegółowo omawia tę kwestię w naszym reportażu video rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łomży Piotr Cymek. W zarejestrowanym przez nas materiale zobaczycie też nagrany ukrytą kamerą zakup podejrzanej substancji, którą w tym przypadku jest "dodatek do piasku zmieniający jego kolor".
Z punktu widzenia narkomana, dopalacze wykazują duże podobieństwo do narkotyków, choć zgodnie z definicją nimi nie są. Ich wygląd jest często bardzo podobny. Efekt po zażyciu również. Niestety, są one bardzo niebezpieczne ze względu na skład substancji chemicznych, które działają psychoaktywnie. Są nawet gorsze od znanych narkotyków, bo w przypadku zatrucia lekarze nie wiedzą jaka substancja jest jego przyczyną. W związku z tym trudno jest udzielić szybkiej pomocy, a to z kolei ma znaczenie przy ratowaniu życia.
O zagrożeniu i skali problemu świadczy rosnąca fala zatruć. W skali kraju, od stycznia 2014 do kwietnia 2015 roku ich liczba wzrosła 10-krotnie (z 25 do 254)! Do momentu realizacji naszego materiału łomżyński SANEPID otrzymał cztery zgłoszenia zatrucia środkiem zastępczym przy czym, jak podkreśla Piotr Cymek, nie jest znane miejsce zakupu produktu ani konkretne substancje.
Pracownicy SANEPID-u regularnie przeprowadzają kontrole w sklepach prowadzących sprzedaż dopalaczy.
- Podczas kontroli każdorazowo zabezpieczane są wszystkie podejrzane produkty, pobierane są próbki, a także wręczana jest zamykająca decyzja administracyjna - informuje rzecznik prasowy SANEPID-u. - Do walki z problemem dopalaczy mamy do dyspozycji jedynie prawo administracyjne, a tu strona postępowania wykorzystuje każdą możliwość odwoławczą, co wydłuża postępowanie. Do tej pory zabezpieczono w sumie 1085 sztuk produktów - dodaje.
Jak się dowiadujemy, choć łomżyński sklep zamykany był już kilkukrotnie, to jego właściciele wciąż znajdują sposób, by otwierać go ponownie. W ostatnich dniach zmieniła się jego lokalizacja, a sklep przeniesiony został do centrum Łomży, gdzie jest duże skupisko szkół, a w związku z tym duży przepływ młodzieży. Innym sposobem wykorzystywanym przez właścicieli jest otwieranie kolejnych sklepów pod inną nazwą w miejsce tych zamkniętych. Kolejna metoda, to dwa sklepu umiejscowione w jednym lokalu. Jeden sklep oficjalnie sprzedaje towar niezwiązany w żaden sposób z dopalaczami, a "drugi" spod lady czy z zaplecza sprzedaje dopalacze. W takiej sytuacji nawet po teoretycznym zamknięciu sklepu z dopalaczami, lokal wciąż jest czynny i po chwili pojawia się w nim nowy sklep pod nową nazwą, z "nowymi" produktami.
Informację o działającym w Łomży sklepie z dopalaczami przekazał nam zaniepokojony tym faktem czytelnik. Podczas przygotowywania materiałów uświadomiliśmy sobie, że walka organów państwowych z tym zjawiskiem przypomina bardziej walkę z wiatrakami niż skuteczne działania. Bez zmian w przepisach powołane do tej walki urzędy niewiele mogą zdziałać. Handlarze zdążyli już zgromadzić poważny kapitał, zorganizować firmy, zatrudnić armię prawników, którzy wyszukują wszelkie możliwe luki w prawie.
Tak naprawdę tylko uświadamianie młodych ludzi o skutkach, jakie wywołuje zażywanie nieznanych substancji, niewiadomego pochodzenia i o nieznanym działaniu może przynieść jakiekolwiek efekty. SANEPID prowadzi działania profilaktyczne od początku problemu dopalaczy czyli od 2010 roku. Ich odbiorcami jest młodzież, rodzice, nauczyciele i wychowawcy w liczbie ponad 1300 osób (w 2014 roku). Nie jest to liczba przesadnie duża, ale też i możliwości, m.in. kadrowe SANEPID-u nie są duże. Dlatego bardzo istotne jest powielanie akcji profilaktycznych przez nauczycieli, pedagogów, pielęgniarki czy lekarzy. Trzeb stworzyć wspólny front walki z tym zagrożeniem, które jest o tyle gorsze od narkotyków, że nie jest do końca rozpoznane.