Portal Fakt24.pl napisał o aferze finansowej w Uczelni Jańskiego w Łomży. Z kasy katolickiej szkoły w ostatnich latach zniknęło nawet 1,2 mln złotych. - Kwestorka, na którą padły oskarżenia o przywłaszczenia sobie majątku szkoły, odpiera zarzuty. Twierdzi, że duża część pieniędzy wydali wykładający tam duchowni, kupując sobie drogie prezenty i przyjmując gotówkę w kopertach - donosi portal.
Sprawa ujrzał światło dzienne trzy lata temu, kiedy ks. Marian Piwko - kanclerz i współzałożyciel Uczelni Jańskiego w Łomży zawiadomił policję, że z konta uczelni zniknęły pieniądze. Początkowo duchowny nie potrafił określić kwoty, jednak jak ustalili śledczy, w ciągu półtora roku z konta uczelni zginęło ok. 1,2 mln złotych. Śledztwo wykazało też, że za czasów kadencji głównej podejrzanej w sprawie, kwestor Jadwigi D.-G. dochodziło do wielu nieprawidłowości, brakowało także części ważnych dokumentów.
Księgowa twierdzi, że jest niewinna. Według niej za wyprowadzeniem pieniędzy ze szkoły stoją duchowni, którzy prowadzą tam wykłady. Mieli dostawać prezenty takie jak drogie alkohole, sękacze, swojskie wędliny, ryby, a nawet pieniądze w kopertach. Według ustaleń dziennikarzy jednej z lokalnych gazet była główna księgowa uczelni przelewała na swoje liczne konta w banku czesne studentów i dokonywała zakupów w sklepach i punktach usługowych.
O niewinności kobiety, która jest żoną jednego z byłych radnych Łomży poprzedniej kadencji, przekonany jest także jej adwokat, który przypomina, że działania jego klientki akceptowali zarówno biegli rewidenci, jak też władze łomżyńskiej uczelni, a rozliczenia finansowe były akceptowane przez biuro generalne szkoły w Warszawie. Adwokat uważa, że jest w stanie wykazać niewinność księgowej, czy to przed prokuratorem, czy przed sądem.
Byłej kwestorce grozi do 10 lat więzienia.