Już zapewne słyszeliście o wygranej Młodych Orłów z Kulturalnymi Łomża w meczu o Superpuchar Miejskiej Ligi Piłki Nożnej. Jakie są podwaliny sukcesów ekipy?
- Od samego początku powstania drużyny dwa i pół roku temu przyświecał mi cel ewangelizacyjny. Stąd w herbie jest orzeł, który wywyższa krzyż z dopiskiem "excelsior" czyli coraz wyżej. Przechodząc przez trudny czas początkowego rozkręcania drużyny cały czas wierzyłem, że to może być naprawdę dobra drużyna. Wtedy wielu miało wątpliwości. Dziś nikt nie ma. Każdego jednego dnia od początku istnienia drużyny do teraz jestem w kościele. Głębokie przekonanie prowadzi mnie do świadczenia o najważniejszym celu każdego ludzkiego życia - mówi Piotr Gajda.
Jak zaznacza kapitan zespołu, mimo, że tak jak każdy ma wiele do przepracowania u siebie, to stara się dawać to, co dobrego potrafi innym. - W dniu założenia drużyny napisałem do chłopaków "...weźmy wszyscy głęboki wdech i męskie postanowienie w sercu współtworzenia dobrej atmosfery, dobrej drużyny i dobrej gry." Dalej takie właśnie wartości pielęgnuję, rozwijam i są ważne w zespole. Aktualne drużynowe sukcesy są owocem starań wielu zaangażowanych chłopaków. Postawa to podstawa. Umiejętności, kondycja, opanowanie, szybkość, doświadczenie to wszystko jest oczywiście ważne i daje efekty - dodaje.
Jak dodaje, jednocześnie właśnie dobre nastawienie jest tak bardzo istotne w sporcie. Od tego się zaczyna. - Zdobycie Superpucharu w Łomży jest kolejnym ważnym etapem w rozwoju drużyny. Podeszliśmy do tego ważnego meczu o podwójnej randze, bo to też przecież były pierwsze punkty w lidze, z mocnym nastawieniem na wygraną. Byliśmy pewni, że stoczymy dobrą walkę z bardzo dobrym przeciwnikiem. Musieliśmy pokonać doświadczonych zawodników. Tu też potrzebna jest pokora. Przeważnie przed meczem ostro nakręcam drużynę na mocne wejście. Tym razem zdecydowanie dosłownie nawoływałem do spokojnego rozpoczęcie - bez "podpalania" się. Trzeba było utrzymać nerwy na wodzy - opowiada.
W miarę przebiegu spotkania i padania kolejnych bramek robiło się gorąco i coraz bardziej walecznie. - Reagowaliśmy konkretnie i dynamicznie. Sprostaliśmy temu podnoszącemu się napięciu grając trzykrotnie w osłabieniu. To był naprawdę wymagający czas gry z bardzo dobrym przeciwnikiem. Mimo, że jesteśmy krócej w lidze i wiemy na jak dobrą grę stać obecnych mistrzów, cały czas mieliśmy wiarę w wygraną i częste okrzyki na ustach zagrzewające do ciągłej walki. Efekt jest. Superpuchar jest nasz. Przekazałem go jak wiele innych pucharów zawodnikowi z drużyny. Tym razem otrzymał go gracz z dłuższą kontuzją jako solidaryzowanie się z nim. Na koniec kulturalnie pozdrawiam Kulturalnych i kolejny raz zachęcam wszystkich do sportu i wiary. Z Panem Bogiem - kończy.