To nie była naprędce wygrzebana dziura, ale solidna inżynierska robota. Pod Narewką strażnicy graniczni odkryli tunel, którym na polską stronę przedostała się fala ludzi. Mimo że zapora stoi, pod ziemią ruch trwa. W lasach wciąż trwa obława.
Funkcjonariusze z Podlasia przecierali oczy, gdy systemy elektroniczne zaczęły sygnalizować masowe naruszenie granicy. Wczoraj w rejonie Narewki czujniki wskazały ruch nie na płocie, ale pod nim. Okazało się, że pod stalowym przęsłem i drogą techniczną biegnie kilkudziesięciometrowy wykop.
Skala konstrukcji robi wrażenie – tunel miał około półtora metra wysokości. To wystarczająco dużo, by dorosły człowiek mógł nim przejść w lekkim skłonie, a nie czołgać się w błocie. Wejście sprytnie zamaskowano w lesie, głęboko po białoruskiej stronie – około 50 metrów od linii granicznej. Wyjście „wybiło” już u nas, dziesięć metrów za płotem.
Masowy przerzut i „taksówki”
Przepustowość tunelu była duża. W krótkim czasie tą drogą na terytorium Polski wlała się grupa ponad 180 cudzoziemców. Elektroniczna bariera spełniła jednak swoje zadanie – alarm postawił na nogi wszystkie służby w okolicy.
Reakcja była natychmiastowa. W lasach pod Narewką zaroiło się od patroli Straży Granicznej, wojska i policji. W ruch poszły psy tropiące. Do tej pory „wyłapano” ponad 130 osób. To głównie obywatele Afganistanu i Pakistanu, ale w grupie byli też ludzie z Indii, Nepalu czy Bangladeszu. Służby wciąż czeszą teren, szukając pozostałych kilkudziesięciu uciekinierów, którym udało się rozpierzchnąć w puszczy.
Co ciekawe, na część z nich czekał już transport. W tym samym czasie, gdy trwała obława na migrantów, drogówka i patrole operacyjne namierzyły dwóch kierowców. 69-latek z Małopolski i 49-letni Litwin przyjechali na Podlasie konkretnie po „towar”. Mieli odebrać grupy i ruszyć z nimi na zachód Europy. Obaj zostali zatrzymani, teraz tłumaczą się śledczym.
Czwarty tunel w tym roku
To pokazuje, że presja na granicę zmienia formę. Skoro górą przejść jest trudno, organizatorzy przerzutu schodzą do podziemia. To już czwarty taki podkop ujawniony w tym roku przez podlaskich pograniczników. Służby uspokajają – zabezpieczenia działają, a większość prób kończy się zatrzymaniem zaraz po wyjściu z lasu. Mimo to wczorajszy incydent pod Narewką to jeden z większych masowych przerzutów w ostatnich miesiącach.