Czy do kierowania szkołą jest potrzebny konkurs?
Czy zamiast dyrektora szkoły wyłonionego w konkursie można w nieskończoność powoływać "pełniącego obowiązki"
Zgodnie z przepisami nie można. W Łomży jednak nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Prawie nikt. Protestują związkowcy podejrzewający jakąś dziwną grę.
23 listopada br. zapadła decyzja o tym, że Szkota Podstawowa nr 10 w Łomży będzie mieć p.o. dyrektora - na osiem miesięcy, od l grudnia br. do 31 lipca 2011 r. Pełnienie tych obowiązków organ prowadzący powierzył Leszkowi Sobocińskiemu, nauczycielowi i dotychczasowemu wicedyrektorowi SP nr 10. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to już trzecia taka decyzja dotycząca tej samej osoby. A władze Łomży chyba przyzwyczaiły się już do tego, że nie muszą zwoływać komisji konkursowej, tylko idą na skróty i powołują dyrektora zgodnie ze schematem przedstawionym tutaj:
Ręka ręke myje ......http://alturl.com/oyvru
Ta historia sięga stycznia 2010 r, gdy prezydent Jerzy Brzeziński na wniosek Krzysztofa Choińskiego odwołał poprzednią dyrektorkę SP nr 10 Hankę Gałązkę. 5 lutego powierzono obowiązki dyrektora szkoły Leszkowi Sobocińskiemu zastępcy p. Gałązki.
Odbyło się to wtedy zgodnie z prawem, a konkretnie z art. 36a ust. 5 ustawy o systemie oświaty, który mówi, że "do czasu powierzenia stanowiska dyrektora (...) organ prowadzący może powierzyć pełnienie obowiązków dyrektora szkoły wicedyrektorowi, a w szkołach, w których nie ma wicedyrektora, nauczycielowi tej szkoły, jednak nie dłużej niż na okres 10 miesięcy".
W całej sprawie kluczowy jest koniec powyższego fragmentu ustawy oświatowej, czyli ".... jednak nie dłużej niż na okres 10 miesięcy"
Chodzi o to, żeby w przypadku odwołania dyrektora szkoła mogła normalnie funkcjonować, a jednocześnie samorząd miał czas na wybranie nowego kierującego placówką. MEN i Sejm uznały, że 10 miesięcy to wystarczający czas na zorganizowanie konkursu na dyrektora szkoły.
W pierwszej decyzji dotyczącej łomżyńskiej "Dziesiątki" wszystkie wymogi zostały spełnione - p.o. dyrektora dostał powołanie na sześć miesięcy - od l lutego do 31 lipca 2010 r.
Co z tym konkursem?
W tym czasie powinien zostać rozpisany konkurs i został - 8 kwietnia. Tyle że już niecały miesiąc później, 4 maja, konkurs unieważniono. Powód "Nieznany.
Na szczęście podczas sesji rady miasta, 26 maja br., jedna z radnych zaczęła dociekać przyczyn nagłej zmiany decyzji władz Łomży. Wiceprezydent Choiński odparł, że "prezydent miał takie prawo, aby konkurs odwołać", a kolejny odbędzie się w innym terminie. Choiński powołał się tu na ... "względy etyczne". (zauważ drogi czytelniku, że tekst "Ręka, rękę myje", czyli jak zostać dyrektorem SP10?
Ręka ręke myje ......http://alturl.com/oyvru
został opublikowany w dniu 2 maja 2010 po godz. 17.oo a 4 maja rano konkurs już został odwołany.)
Miejscy samorządowcy wykazali się bowiem wielką wyrozumiałością wobec odwołanej w styczniu dyrektorki, która podała ich do sądu pracy za zwolnienie bez zachowania okresu wypowiedzenia. Otóż konkurs na jej następcę miał się odbyć 19 maja, a rozprawa w sądzie - 18 maja. Prezydent Brzeziński dodał, że trzeba było czekać na decyzję sądu pracy, ponieważ ten mógł np. przywrócić dyr. Gałązkę do pracy.
Jednak 19 maja komisja konkursowa i władze Łomży znałyby wyrok podjęty dzień wcześniej. Mogłyby więc odpowiednio zareagować. Nikt z radnych jednak tematu już nie drążył.
Nie oceniamy, na ile "względy etyczne" kryły się za odwołaniem konkursu, faktem jednak jest, że nie przeszkodziły one następnego dnia po tej decyzji, czyli 5 maja, wręczyć wicedyrektorowi "Dziesiątki" nowe zarządzenie o powierzeniu obowiązków dyrektora - tym razem od l sierpnia 2010 r. do 30 listopada 2010 r.
Jak łatwo policzyć, razem z dotychczasowym okresem "peowania", pan dyrektor dobił do ustawowej granicy 10 miesięcy. Stąd kolejne zarządzenie prezydenta Łomży wydłużające ten okres o kolejne osiem miesięcy wywołało burzę. - Ta informacja była dla mnie zaskoczeniem. Czekaliśmy na konkurs, a tu nagle przeczytaliśmy w internecie zarządzenie prezydenta - mówi Aleutyna Kołos, prezeska ZNP w Łomży.
O konkursie zaś ani widu, ani słychu. W czerwcu, na kolejnej sesji rady miasta, radni zagadnęli zresztą o to wiceprezydenta Choińskiego, który obiecał, że do końca listopada br., czyli w ustawowym terminie, konkurs zostanie rozpisany.
- ZNP nie dostał póki co żadnego zawiadomienia o konkursie. Ani rada pedagogiczna szkoły, ani rada rodziców nic na ten temat nie otrzymały - relacjonuje Aleutyna Kołos.
Sprawa nie dość, że precedensowa, to jeszcze szalenie niebezpieczna - samorządy mogłyby bowiem kompletnie lekceważyć obowiązek rozpisywania konkursów na dyrektorów szkół i przedszkoli, wyznaczając - według sobie tylko znanych reguł - p.o. dyrektorów i to w nieskończoność. Chyba że taki p.o. nagle by samorządowcom zbrzydł - wtedy by się go jednym ruchem pióra odwołało. Bez pytania kogokolwiek o opinię, bez konsultacji i wszystkich formalnych wymogów. Szybko, łatwo i przyjemnie.
Jak to możliwe?
Związkowcy z Łomży zachodzą w głowę, na jakiej podstawie władze miasta przekroczyły 10-miesięczny ustawowy termin kierowania szkołą przez p.o. dyrektora. Ponoć miejscy prawnicy uznali, że skoro w ustawie nie ma słowa o jednorazowym powołaniu, to można p.o. dyrektora wyznaczać wiele razy. i to na okres dłuższy niż 10 miesięcy.
Tyle że sądy administracyjne uznawały dotąd podobną interpretację ustawy oświatowej za błędną. Mamy w ręku wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu z 16 kwietnia br. (sygnatura: II SA/Po 765/09), który stanął po stronie wojewody wielkopolskiego spierającego się z wójtem jednej z gmin na temat powołania p.o. dyrektora przedszkola na okres dłuższy, niż pozwalała ustawa oświatowa (wówczas jeszcze obowiązywał termin 6-miesięczny, a nie jak obecnie - 10-miesięczny). Sąd wyraźnie stwierdził, że samorządowcom nie wolno przekraczać ustawowego terminu. A jeśli powierzają komuś obowiązki dyrektora kilka razy, to w sumie też nie może być to okres dłuższy, niż mówi prawo oświatowe. Dotyczy to zarówno przedszkola, jak i szkoły, WSA uznał, że wójt "w sposób istotny naruszył przepis obowiązującego prawa oświatowego".
Jedyna nadzieja, że nowe władze Łomży, wyłonione w II turze wyborów samorządowych 5 grudnia br., skończą z przyzwyczajeniami poprzedniej władzy i konkurs rozpiszą. Tak się bowiem składa, że prezydent Brzeziński w l turze zdobył niewiele ponad 12 proc. głosów i nie wszedł do II tury. Co ciekawe, trzecie zarządzenie powierzające pełnienie obowiązków na osiem miesięcy, ustępujący prezydent podpisał dwa dni po wyborczej porażce.
- Czekamy na rozpisanie konkursu na dyrektora. Niech wygra najlepszy kandydat. Oczekujemy, że nowy prezydent postąpi zgodnie z ustawą o systemie oświaty - ocenia prezeska ZNP w Łomży.
Powyższy tekst został napisany w oparciu o artykuł "Sposób na dyrektora" (PS) z Głosu Nauczycielskiego nr 49 Z dn. 8.12.2010 r.
autor: Ptaku