Osobowa mazda z dużą prędkością uderzyła w przydrożne drzewo. Jej pijany kierowca razem z nastoletnimi synami, mimo odniesionych obrażeń próbowali zamaskować ślady wypadku. Z sąsiedniego Siemienia ściągnęli ciągnik rolniczy, który miał zabrać rozbity samochód. Służby ratunkowe powiadomił postronny obserwator.
Do wypadku doszło ok. godz. 17.00 na drodze dojazdowej do Siemienia Nadrzecznego. Mazda 6 jechała od strony Starej Łomży.
Nagle jej kierowca stracił panowanie nad kierownicą pojazdu i z dużą siłą uderzył w drzewo. Cały przód auta uległ zniszczeniu. W samochodzie podróżowało dwóch synów kierowcy: 15 i 17-latek.
Chwilę po wypadku, mężczyźni- być może na skutek szoku- zdecydowali się jednak nie wzywać karetki ani policji. Sami próbowali zatuszować ślady wypadku. Kierowca mazdy piechotą udał się do pobliskiego Siemienia po traktor. Po chwili wrócił z pojazdem i usiłował zabrać z miejsca wypadku swoje rozbite auto. Samochód przejechał kilkadziesiąt metrów, rozlewając na drodze niebezpieczne płyny i oleje.
W tym czasie na miejsce dojechały już policja, straż pożarna i karetka. Służby zawiadomił zapewne postronny obserwator zdarzenia.
Wszyscy podróżujący mazdą zostali zabrani do szpitala. Policjanci ustalili, że kierowca był pod wpływem alkoholu.