Ul. Zawadzka nie została jeszcze w całości oddana do użytku, a mieszkańcy Łomży już narzekają na jakość jej wykonania. - Znak STOP jest niewidoczny dla kierowców skręcających w lewo, w ul. Sikorskiego, rozjazdy zrobione są tak, że ciężko zmieścić się w nie samochodem- twierdzą kierowcy. Mieszkańcy okolicznych domów narzekają zaś na góry śmieci, które powstały przy ich posesjach podczas budowy drogi.
- Na nowej ulicy już doszło do pierwszych kolizji. Wszystko dlatego, że znak STOP, obowiązujący kierowców skręcających z ul. Zawadzkiej w Sikorskiego, w kierunku Lidla, jest niewidoczny! Ustawiony jest na środkowej wyspie i byłby dobrze widoczny, gdyby obowiązywała u nas zasada ruchu lewostronnego!- denerwują się kierowcy,
Poruszający się po drogach narzekają też na liczne i wąskie wyjazdy z dróg. Te sprawiają problem szczególnie przy rondzie im. Lutosławskiego, gdzie trzeba przyzwyczaić się do nowych zjazdów ze skrzyżowania.
- Nie do przyjęcia są też góry śmieci, które po budowie drogi zostały wzdłuż ul. Zawadzkiej!- protestują mieszkańcy, którzy zwrócili się do naszej redakcji. - Wszystkie odpady, folie np. po kostce brukowej itp. znalazły się w okolicznych krzakach- pokazują.
Drogowcy przypominają jednak, że ulica Zawadzka- choć już otwarta dla samochodów- oficjalnie nie została jeszcze oddana do użytku. Czas na wykończenie inwestycji i uporządkowanie terenu drogowcy mają jeszcze do końca listopada- do tej pory modernizacja dróg dojazdowych do Galerii Veneda ma być ukończona.