Syreny wyły dziś rano z dwóch stron. Na drodze krajowej nr 64, na granicy powiatów, rozbiła się osobówka. Samochód wyleciał z drogi i dachował.
Do zdarzenia doszło dziś chwilę po godzinie 8:00 rano. Na trasie łączącej Wiznę z Jeżewem kierujący samochodem osobowym nagle stracił panowanie nad kierownicą. Auto na łomżyńskich numerach rejestracyjnych zjechało z jezdni i dachowało w przydrożnym rowie.
Kierowcy przejeżdżający tą trasą mogli być zdziwieni liczbą błyskających kogutów. Do jednego rozbitego samochodu zjechało się aż pięć jednostek straży pożarnej. Skąd taka mobilizacja?
Wypadek zdarzył się w dość niefortunnym administracyjnie miejscu – dokładnie na styku powiatu łomżyńskiego i białostockiego. Procedury zadziałały natychmiastowo: dyżurni zadysponowali posiłki z obu stron. Na ratunek ruszyli strażacy z Łomży i OSP Wizna oraz trzy ekipy z powiatu białostockiego.
Najważniejsza informacja jest taka, że zespół ratownictwa medycznego pasażerkę i dziecko zabrał do szpitala w Białymstoku.
Przez dłuższy czas trasa nr 64 była w tym miejscu "wąskim gardłem". Służby wprowadziły ruch wahadłowy, żeby bezpiecznie wyciągnąć wrak i uprzątnąć teren, co w godzinach porannych wiązało się ze sporymi korkami. W tej chwili ruch powinien odbywać się już płynnie.