Dziś o godzinie 18:00 piłkarze KS-u Śniadowo rozegrają wyjazdowe spotkanie z Turem Bielsk Podlaski, zespołem zajmującym obecnie czwarte miejsce w tabeli IV ligi. Drużyna ze Śniadowa plasuje się na 11. pozycji, jednak jak podkreśla trener Marcin Makowski, ambicje zespołu sięgają wyżej.
- Będziemy starali się wywieźć punkty. To trudny teren, ale ta runda pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku. Wiem jednak, że nie będę mógł skorzystać ze wszystkich zawodników - mówi szkoleniowiec KS Śniadowo, Marcin Makowski.
Mimo problemów kadrowych trener nie traci wiary w swój zespół. - Wierzę, że ci, którzy wyjdą na boisko, powalczą o punkty - dodaje.
Śniadowianie przystąpią do meczu po porażce 1:2 z Wissą Szczuczyn. Spotkanie, jak ocenia trener, mogło zakończyć się zupełnie inaczej.
- To był mecz na remis, szkoda. Przed przerwą straciliśmy gola po rzucie wolnym. Przy remisie mieliśmy „setkę”. Nasz napastnik Jakub Piasecki wygrał starcie z obrońcą, ale nie uderzył z pierwszej piłki, tylko próbował minąć rywala i akcja została zablokowana - relacjonuje Makowski.
Reklama
Decydujące okazały się błędy przy stałych fragmentach gry.
- Straciliśmy gole po stałych fragmentach: jeden po rzucie wolnym, gdzie zabrakło komunikacji między bramkarzem a obrońcą, a później po rzucie rożnym - wyjaśnia trener.
Nie brakowało jednak również pozytywnych momentów. KS Śniadowo potrafił objąć prowadzenie po dobrze rozegranej akcji.
- Strzeliliśmy gola po akcji lewą stroną. Filip Cudakiewicz wygrał pojedynek z bocznym obrońcą, a akcję zamknął Patryk Sokołowski - przypomina Makowski.