Dziennik Gazeta Prawna, w opublikowanym dziś artykule Konrada Majszyka podaje, że nie będą ogłaszane kolejne przetargi, które są w rządowym programie drogowym na lata 2014–2023. Nas najbardziej interesuje kwestia fragmentu S-61 pomiędzy Ostrowią Mazowiecką a Kisielnicą z obwodnicą Łomży. Co z nimi?
Powołując się na źródło "zbliżone do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa (MIB)" DGP podaje, że nie będą ogłaszane kolejne przetargi, które są w rządowym programie drogowym na lata 2014–2023, a nad trasami o statusie "w planowaniu" zawisł wielki znak zapytania i "docelowo trafią na listę rezerwową, czyli na święty nigdy". Na szczęście w sąsiednim zdaniu czytamy, że są wyjątki, a do nich należeć ma m.in. S61 Via Baltica z Ostrowi Maz. do Łomży, S3 z Bolkowa do granicy z Czechami, a także A1 między Piotrkowem Trybunalskim a Częstochową.
Wszystko zdaniem gazety przez to, że "w kasie widać dno", dziura w drogowym budżecie wynosi 50 mld zł. Do jej zasypania miała posłużyć podwyżka opłaty paliwowej, na którą nie ma jednak zgody w rządzie.
Autor skupia się w swoim artykule na trasach, które mają "wypaść" z planów do 2025 r. Cytuje też rzecznika MIB Szymona Huptysia, który najnowsze plany ministerstwa nazywa "optymalizacją".
– Ważnym aspektem optymalizacji są finanse. Zadania będziemy kierowali do realizacji w ramach dostępnych środków. Nowelizacja programu zostanie wkrótce publiczne zaprezentowana – mówi gazecie rzecznik MIB Szymon Huptyś.
Według autora "w odstawkę" jako pierwsze idą trasy, które za najważniejsze uważał rząd PO-PSL, a lepsza przyszłość czeka te, o których budowę zabiegali politycy PiS.
Cały artykuł na stronie http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/544343