Wszystkie dzieci mieszkającej w Łomży rodziny, o której od dwóch dni jest głośno w całej Polsce, były czyste i ładnie ubrane- oceniają sąsiedzi mieszkający w tym samym bloku, zapytani przez dziennikarzy programu Uwaga. Bez zarzutu, pod względem higieny, była też para pięcioletnich bliźniąt. Stan chłopców pozostawiał jednak wiele do życzenia. - Nigdy w swojej praktyce zawodowej nie spotkałam tak zaniedbanych pięciolatków- przyznała Ewa Orsicz, lekarz pediatra mający z dziećmi kontakt po ich urodzeniu. Program Uwaga na antenie TVN był dziś nadawany z Łomży na żywo. Chwilę później sprawa zagościła także w Uwadze po uwadze w telewizji TTV.
Jak wynika z dotychczasowych ustaleń służb socjalnych, rodzina sprowadziła się do Łomży ok. ośmiu lat temu. Wynajęli dwupokojowe mieszkanie przy ul. Prusa. Środków do życia dostarczał ojciec rodziny, matka zajmowała się domem i wychowaniem dzieci.
Przez kilka lat rodzina radziła sobie biednie, ale samodzielnie, nie korzystając z pomocy społecznej. Pierwszą wizytę pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej złożyli łomżyniakom 20. maja, po otrzymaniu anonimowego donosu.
- Mieszkanie było skromne, ale czyste. Była w nim mama dzieci, babcia, na fotelu siedziała mała dziewczynka. Bliźniaków nie było widać- opisywała w Uwadze Aneta Dzieniszewska, pracownica łomżyńskiego MOPS.
Pięciolatki znalezione zostały w wydzielonej regałem części pokoju, w kojcu utworzonym z zamknięcia przestrzeni kratą.
- Matka tłumaczyła, że dzieci chodzą po całym mieszkaniu, zamykane są tylko czasem, kiedy kobieta zajęta jest obowiązkami- dodała.
Dzieci, choć czyste, wzbudziły jednak niepokój pediatry Ewy Orsicz,która miała z bliźniakami kontakt do około roku po ich urodzeniu.
- Nigdy w swojej praktyce zawodowej nie spotkałam tak zaniedbanych pięciolatków. Wyglądały na ok. 2,5- 3 lata. Miały zanik tkanki podskórnej, bardzo słabo rozwinięte mięśnie, co wskazuje na to, że chodziły bardzo rzadko- przekazała dziennikarzom TVN lekarz.
Jak tłumaczył dyrektor MOPS Wiesław Jagielak, matka już po urodzeniu chciała zostawić parę bliźniąt w szpitalu. Wtedy zainterweniował ich ojciec, nie zgadzając się na takie rozwiązanie.
- Być może nastąpiła z jej strony jakaś blokada psychiczna?- sugerował Jagielak. - Dzieci po rozmowach zostały odebrane rodzicom 27. maja i umieszczone w pogotowiu opiekuńczym. Szybko nadrabiają zaległości: inaczej reagują na otoczenie, widać postępy- mówił.
Śledztwo w sprawie możliwego znęcania się nad dziećmi wszczęła Prokuratura Okręgowa w Łomży. Do sądu rodzinnego trafił wniosek o ograniczenie małżeństwu praw rodzicielskich.