Do sklepów sprzedających alkohol na mocy koncesji udzielonej przez prezydenta Łomży w 2011 roku, dotarła już informacja o utracie zezwoleń. Przedsiębiorcy są załamani. - Od tego wyroku nie ma już odwołania, dalsze istnienie sklepów traci sens!- mówią.
Koncesję na sprzedaż alkoholu, udzieloną w lipcu 2011 roku, otrzymało jedenaście sklepów. Wśród nich znalazły się duże obiekty, jak Lidl przy ul. Sikorskiego i nieistniejący już dziś Grand Market przy ul. Reymonta oraz kilka mniejszych, osiedlowych sklepów, w tym takie, w których alkohol stanowił towar dominujący.
Już wtedy sprawa, na wniosek jednego z przedsiębiorców, trafiła do sądu. Miasto przy przyznawaniu zezwoleń zastosowało bowiem kryterium dodatkowe- terytorialność, którego zasadność podważał przedsiębiorca zaskarżający decyzję do sądu.
- Tym samym wcieliło w życie zalecenia Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które już w 2010 roku wskazywało, aby przyjąć dodatkowe kryterium oceny wniosków. Takim zobiektywizowanym kryterium, zdaniem SKO, może być np. uwzględnienie terytorialnego zasięgu rozdysponowanych już punktów, a więc uwzględnienie dostępności punktów sprzedaży napojów alkoholowych- tłumaczyła rzeczniczka prezydenta Anna Sobocińska.
Po dwóch latach sąd podzielił jednak zdanie przedsiębiorcy, nie władz Łomży. W lipcu tego roku decyzję prezydenta (a także SKO i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, bo także te instytucje zajmowały się sprawą), uchylił Najwyższy Sąd Administracyjny. Zawiadomienie o utracie pozwoleń dotarło właśnie do przedsiębiorców.
Załamani, nie chcą nawet komentować dokumentów otrzymanych z Urzędu Miasta.
- Wyrok NSA równoważny jest decyzji Sądu Najwyższego. Od tego nie ma już odwołania- mówi właściciel jednego ze sklepów, które straciły koncesję.
Pozostali przyznają, że dalsze funkcjonowanie ich działalności stoi pod znakiem zapytania. Jedynym, który zapewne poradzi sobie bez sprzedaży alkoholu- sklep tej sieci, także nieprowadzący sprzedaży alkoholu działa przy ul. Zjazd- jest market Lidl, który ściąga na zakupy mieszkańców z całego regionu. Pozostali na razie z przerażeniem patrzą w przyszłość.