Wynikiem 0:3 na korzyść Znicza Biała Piska zakończyło się inaugurujące rundę wiosenną spotkanie na Stadionie Miejskim w Łomży. - Chłopaki grali, starali się, wywierali presję, grali agresywnie i tego nie można im zabrać, bo widać było, że się starali - komentował po meczu Robert Speichler.
Pierwszy gol na korzyść drużyny Znicza padł już w drugiej minucie meczu. Chociaż bramkarz biało-czerwonych poradził sobie z piłką odbitą od głowy jednego z zawodników, nie udało mu się powstrzymać strzału spod samej bramki w wykonaniu Michała Kossyka. Kolejny raz piłkę do siatki Łomżan posłał Paweł Adamiec w 44. minucie spotkania. Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 0:2. Trzeci gol padł w 64. minucie. Bramkarza Łomżyńskiego Klubu Sportowego pokonał Karol Kosiński. Łomżanom nie udało się zdobyć ani jednej bramki. Spotkanie inaugurujące rundę wiosenną na Stadionie Miejskim przy ul. Zjazd zakończyło się wynikiem 0:3 na korzyść Znicza Biała Piska.
- Przeciwnik wykorzystał nasze błędy indywidualne w organizacji przy stałych fragmentach, nam zabrakło doświadczenia przede wszystkim. Przypomnę dla tych, którzy tak fajnie krzyczeli z trybun, że grało pięciu młodzieżowców w pierwszym składzie i w tym czterech juniorów, także niezrozumiałe pewne okrzyki - mówił Robert Speichler, trener ŁKS 1926. - Przyjmiemy to po męsku na klatę, postaramy się wyciągnąć wnioski, tym chłopakom trzeba trochę czasu.
ŁKS 1926 Łomża nie przybliżył się do wyjścia ze strefy spadkowej I grupy III ligi. Z dorobkiem 6. punktów Łomżanie plasują się na ostatnim 18. miejscu. Na 17. pozycji znajduje się Mazur Ełk z dorobkiem 10 punktów, a 16. lokata w grupie należy obecnie do Victorii Sulejówek, której udało się w tym sezonie zdobyć 16 punktów. Na ostatniej "bezpiecznej" pozycji, tuż ponad strefą spadkową znajduje się drużyna Ruchu Wysokie Mazowieckie z dorobkiem 17 punktów.
Kolejnym rywalem biało-czerwonych będzie Legionovia Legionowo. Mecz odbędzie się 23 marca w Łomży.
ŁKS 1926 Łomża - Znicz Biała Piska (0:3)
Bramki: Michał Kossyk (2), Paweł Adamiec (42), Karol Kosiński (64)
/zdj. ilustracyjne; archiwum/