Szymon Ożarowski postanowił coś zmienić w swoim życiu. 25-letni środkowy obrońca zamienił ŁKS II Łomża na Bartnik Myszyniec.
- Do grania w Bartniku namówił mnie mój przyjaciel Sebastian Kozłowski, który obecnie jest również moim trenerem. Znamy się już trochę czasu, więc pomyślałem, że warto będzie mu zaufać i zagrać pod jego skrzydłami. Tym bardziej, że uważam go za człowieka, który podchodzi do wszystkiego co związane z piłką bardzo profesjonalnie - mówi popularny "Ożar".
Po zakończeniu sezonu nie widział, co będzie dalej z jego przygodą z piłką. - Postanowiłem osobiście skontaktować się z nowym trenerem. Miałem możliwość pojawienia się na jednostce treningowej, jednak nowe godziny treningów mocno kolidowałyby z moją pracą i nie miałbym możliwości systematycznego trenowania - dodaje.
Jak przyznaje, początkowo chciał zrezygnować z grania. - Z drugiej strony czułem duży niedosyt. - W końcu bliscy namówili mnie, że powinienem dać sobie jeszcze szansę i nie rezygnować z tego, co sprawia mi ogromną radość. To skłoniło mnie do spróbowania swoich sił w Bartniku - mówi.
Ekipa z Myszyńca chce powalczyć o wysoką lokatę w Klasie A. - Uważam, że na ten moment tworzymy z chłopakami mocny zespół. Będziemy zawzięcie i z całych sił walczyć o awans. Widzę, ile potu i chęci zostawiamy na treningach, dlatego myślę, że nam to się uda. Już w sobotę zaczynamy pierwsze ligowe starcie, więc nie widzę innego wyjścia niż wygrana w debiucie dla Bartnika - kończy 25-latek.