Reklama

ŁKS pokazał charakter w meczu z Jagiellonią [VIDEO]

08/09/2019 14:39

Wielki strach zapanował wśród łomżyńskich działaczy przed meczem z Jagiellonią, wynik 10:2 z Warmią Grajewo zrobił swoje. Trwało przygotowywanie gruntu pod sporą przegraną, straszono zawodnikami z pierwszej drużyny podlaskiego hegemona…

Ale tak się nie stało, nasz zespół, chociaż wyszedł na mecz ustawiony bardzo defensywnie, postawił się zespołowi z Białegostoku, w których szeregach ekstraklasowych spadów nie uświadczyliśmy. No może oprócz Mile’a Savkovića, który jednak wielkiej przewagi w środku pola nie robił. I tak, przydało nam się szczęście, zwłaszcza w ostatniej minucie meczu, kiedy to Filip Dojlida, wraz z bramkarzem Jagielloni, doprowadzają do wyrównania i zamknięcia wyniku spotkania. Ale wynik tego spotkania nie jest efektem magicznego przypadku a ciężkiej pracy, walki i poświęcenia, co zaprezentowali zawodnicy ŁKSu w tym spotkaniu.

Mecz zaczął się perfekcyjnie dla gospodarzy. Pressing w środku pola, odbiór piłki, świetne, prostopadłe podania Wiktora Walczaka, co idealnie wykorzystał siedemnastoletni Filip Dojlida, który uporał się jeszcze z dwoma obrońcami Jagiellonii i płaskim strzałem pokonuje Maliszewskiego. 

Reklama

Dalej zaczęła się piłkarska “Częstochowa” w wykonaniu naszych zawodników. Huraganowe ataki w wykonaniu skrzydeł gości przynosiły efekty. Coraz większe zamieszanie w naszym polu karnym, ofiarne i niebezpieczne wślizgi naszych obrońców czy wybijanie piłki w ostatnim momencie. To właśnie obraz kolejnych 30 minut gry, gdzie zostaliśmy całkowicie zdominowani a nasze pojedyncze kontry nie dawały żadnych efektów. 

Nie dawały aż do 32 minuty, kolejne przejęcie piłki w okolicach środkowej linii boiska, Tomasz Brzozowski kolejny raz uruchamia Dojlidę, ten, lekko wyrzucony w prawą krawędź pola karnego, uderza z ostrego kąta i piłka, która jeszcze przeleciała po rękach piętnastoletniego Maliszewskiego, i zatrzepotała w siatce wyprowadzając nasz zespół na dwubramkowe prowadzenie. 

Reklama

Radość długo nie trwała, pięć minut później zrobiono z naszego bocznego obrońcy setny wiatrak, a kiedy Pastorczyk chciał ratować sytuację, bezapelacyjnie wyciął on skrzydłowego gości i zmusił sędziego do odgwizdania karnego. Polkowski nie miał żadnego problemu z wykorzystaniem tego prezentu i pokonał Długołęckiego pewnym strzałem. 

Wynik 2:1 zdołał utrzymać się do końca pierwszej połowy i pierwsze dwie minuty drugiej części spotkania. Później celnym dośrodkowaniem i wymierzonym strzałem z głowy Chyrchały białostoczanie doprowadzili do remisu i zaczęli coraz mocniej napierać nasz zespół.

Reklama

I napór miał sens, dziesięć minut później znowu zabawiono się z naszymi bocznymi defensorami, z lewej strony przerzucono na odpuszczonego prawego skrzydłowego, który posłał długą piłkę przez całe pole karnego, z którą minęli się i nasi obrońcy i bramkarz, a do pustej bramki posłał ją Sakowicz. 

Właśnie taki wynik się utrzymywał od 57 minuty aż praktycznie do końca, gdzie w przedostatniej akcji meczu, po całkowitym przypadkowym otrzymaniu piłki na wysokości 9 metra, Filip Dojlida oddał bardzo delikatny i pozornie niegroźny strzał, ale Maliszewski, który prawdopodobnie był pod wrażeniem gry naszego młodego napastnika, kładąc się na ziemię, przepuścił piłkę między nogami i doprowadził do remisu. Chwilę później sędzia zagwizdał po raz ostatni, dzięki czemu jeden punkt został w Łomży, co po zmasowanych atakach Jagiellonii, można uznać za spory sukces. 

Reklama

ŁKS 1926 Łomża 3:3 Jagiellonia II Białystok

Dojlida(2, 32, 90+) - Polkowski (37), Chyrchała (47), Sakowicz (57)

ŁKS 1926: Długołęcki – Pastorczyk, Milewski, Kacprzyk, Kotowski – Adamczyk (60 Kozłowski), Brzozowski (79 Mocarski), Speichler, Walczak, Maciejuk (70 Pawczyński) – Dojlida

Jagiellonia II: Maliszewski – Pankiewicz, Płoszkiewicz, Gdowik, Huczko (82 Szadłowski) – Sakowicz (64 Guziejko), Bayer, Polkowski, Savković (83 Matras) – Chyrchała (70 Zientara), Jarmołowicz.

tekst: Hubert Norowski

h

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości