W miniony czwartek minister zdrowia Izabela Leszczyna wyjawiła w rozmowie z Polsat News, że są jeszcze w naszym kraju szpitale, które nie otrzymały pieniędzy za nadwykonania nielimitowanych świadczeń w pierwszym kwartale tego roku. Są wśród nich placówki z pięciu województw, w tym z podlaskiego. Niestety, Szpital Wojewódzki im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Łomży również znalazł się tej grupie.
Narodowy Fundusz Zdrowia jest główną i największą instytucją odpowiedzialną za finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej ze środków publicznych. Tym samym odpowiada on za zapewnienie pacjentom równego dostępu do tych świadczeń, w szczególności poprzez racjonalne zarządzanie środkami finansowymi. I takiego właśnie dysponowania pieniędzmi od tego typu organu rządowego wszyscy oczekują. W rzeczywistości z tą kwestią bywa różnie, o czym niejednokrotnie przekonują się pacjenci oraz finansowane przez Fundusz jednostki.
W ostatnim czasie okazało się, że nasz łomżyński szpital także doświadczył niezbyt korzystnych skutków współpracy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Tyczy się to nieotrzymania przez lecznicę pieniędzy za nadwykonania nielimitowanych świadczeń w pierwszym kwartale. Zaliczają się do nich: porody, dializy, leczenie zawałów serca, tomografia komputerowa, porady specjalistyczne, rehabilitacja i rezonans magnetyczny. Świadczenia, na które nie ma limitów, wykonane poza kwotę określoną w kontrakcie z Funduszem opłacane są kwartalnie. Za styczeń, luty i marzec placówki powinny otrzymać pieniądze w połowie maja.
Jak powiedziała w Polsat News Izabela Leszczyna, brak zwrotu środków za tegoroczne nadwykonania dotyczy szpitali z pięciu województw – śląskiego, małopolskiego, mazowieckiego, lubelskiego oraz właśnie podlaskiego i zaległe kwoty nie są duże. Niemniej jednak te zdaniem pani minister „niewielkie niedobory” to z perspektywy zapewne każdego dotkniętego problemem szpitala spore sumy pieniędzy, których w tych najważniejszych jednostkach organizacyjnych w systemie polskiej opieki zdrowotnej zwykle brakuje.
Łomżyński szpital czeka na środki finansowe z NFZ tak jak i pozostałe placówki. Mimo tego, że zaległa kwota wynosi około 3 mln zł to lecznica ma aktualnie płynność finansową. Obawy budzi jednak fakt, że w lipcu dyrektorzy będą musieli zmierzyć się z ponownym wejściem w życie podwyżki wynagrodzeń pracowników medycznych i niemedycznych, wynikającej z ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. W przypadku konieczności wydatkowania dodatkowych środków w połączeniu z ewentualnym brakiem zwrotu poniesionych już wydatków sytuacja może stać się dużo bardziej poważna.