Maszty po fotoradarach rozstawionych na ulicach Łomży mają zniknąć bezpowrotnie. Urządzenia do mierzenia prędkości przejeżdżających przez miasto samochodów już nie wrócą, a jedyną instytucją kontrolującą kierowców w tym zakresie, będzie łomżyńska Straż Miejska. Dla budżetu miasta to zastrzyk finansowy- w ubiegłym roku strażnicy wystawili mandaty na kwotę 87,2 tys. złotych.
Szare fotoradary "straszą" przejeżdżających przez Łomżę kierowców m.in. na ul. Zawadzkiej i Sikorskiego. W rzeczywistości urządzeń rejestrujących w nich nie ma i nic nie zapowiada tego, by miały wrócić.
- W tej chwili wiadomo już, że najprawdopodobniej wszystkie maszty ustawione w Łomży do wykorzystywania przez Inspekcję Transportu Drogowego zostaną usunięte- przekazuje Bogdan Rutkowski, komendant Straży Miejskiej w Łomży.
Tym samym jedyną służbą, która będzie dysponowała w Łomży fotoradarem, będzie właśnie Straż Miejska. W ubiegłym roku strażnicy rozstawili urządzenie 26 razy, monitorując samochody przez 72 godziny. W efekcie, ukarali m. in. kierowcę, który dopuszczalną prędkość (50 km na godzinę) przekroczył dwukrotnie- na liczniku miał 108 km na godzinę.
O tym, ze fotoradar nie jest w Łomży bezużyteczny, świadczy liczba mandatów nałożonych przez Straż Miejską. W ubiegłym roku mandatami zostało ukaranych 608 kierowców, od których do budżetu miasta wpłynęło 87,2 tys. złotych.