56-latek jadąc hondą accord zjechał z trasy i wjechał do rowu, przy okazji uszkadzając znak ograniczenia prędkości. Gdy na miejsce przyjechali policjanci, szybko zorientowali się, że kierowca jest pod wpływem alkoholu. Miał 3,6 promila w organizmie.
- Około godziny 17.15 otrzymaliśmy informację, że przed miejscowością Jurki, w kierunku Nowogrodu pojazd marki honda znajduje się częściowo na poboczu, a częściowo w rowie – poinformowała nas Elżbieta Zaborowska z zespołu prasowego KWP w Białymstoku.
Po przyjeździe policji okazało się , że stojący obok auta człowiek jest mocno nietrzeźwy.
Mężczyzna nie tylko nie potrafił zapanować nad pojazdem i dojechać do celu, ale także chodzenie nie było w tym momencie jego mocną stroną.
- 56-latek miał prawie 3,6 promila alkoholu w organizmie – dodaje Zaborowska.
Policjanci wyjaśniają teraz szczegółowo przebieg i okoliczności zdarzenia.