Ogromny apetyt na więcej pozostawili po sobie artyści Opery i Filharmonii Podlaskiej, którzy w Łomży zaśpiewali najsłynniejsze fragmenty musicalu wszech czasów- Upiora w Operze. Jak sami mówią- przyjechali zainspirować łomżyńską publiczność, bo czasy, kiedy sztuka ograniczała się do miejsc jej dedykowanych: scen teatralnych i sal filharmonicznych- po prostu minęły.
W Galerii Veneda urzekająca Edyta Krzemień, porwany pasją Damian Aleksander i zdobywający coraz większe uznanie widzów Bartłomiej Łochnicki wykonali trzy najsłynniejsze arie "Upiora...".
Do dyspozycji mieli zaledwie kawałek szczelnie wypełnionego widzami holu galerii i mikrofony. Udało im się jednak stworzyć atmosferę, która aż wibrowała od gorących uczuć.
- Publiczność jest tu bardzo blisko, patrzą głęboko w oczy, słuchają uważnie... Ta atmosfera jest fajna, jest ciekawa, wydaje mi się, że trzeba wychodzić z teatrem do ludzi... Nawet jak jestem w galerii, to ja czuję się postacią. Jestem w kostiumie i chcę ludziom pokazać fragment tego, jaka jest Christine, a nie jaka jestem ja- opowiada Edyta Krzemień, związana z białostocką OiFP i warszawską Romą.
"Upiora w Operze" na całym świecie obejrzało już blisko 5 mln widzów- to jeden z najczęściej wystawianych spektakli na świecie. Zwykle pokazywany jest w specjalnie przygotowanych salach widowiskowych. Zdaniem dyrektora białostockiej OiFP Roberto Skolmowskiego, zejście artystów ze sceny nie deprecjonuje jednak wartości sztuki.
- W takim miejscu trzeba pokazywać wielką sztukę, wybitnych artystów i powiedzieć: słuchajcie, poza cudowną świątynią hedonizmu, jaką jest każda galeria handlowa, pomyślcie też o sobie- że warto pójść do teatru. Macie wspaniały Teatr Lalek, filharmonię... Chodźcie tam!- wyjaśnia ideę przeniesienia "Upiora..." do Galerii Veneda Roberto Skolmowski.
Występ artystów połączony był z edukacją najmłodszych. Dziećmi zajął się aktor białostockiej Opery Andrzej Danieluk, który poprowadził warsztaty aktorsko- muzyczne.