W całkowitym milczeniu, bez przemówień, bez hymnu, jedynie przy dźwięku syren alarmowych władze miasta, politycy, samorządowcy, żołnierze i mieszkańcy Łomży złożyli kwiaty i znicze pod pomnikiem upamiętniającym katastrofę prezydenckiego samolotu sprzed czterech lat.
Syreny zabrzmiały punktualnie o godz. 8.41, przypominając o chwili, kiedy samolot TU-154 z delegacją rządową na pokładzie, rozbił się tuż pod Smoleńskiem.
Kwiaty i zapalone znicze pod pomnikiem w Dolinie Pamięci Sanktuarium Miłosierdzia Bożego złożyli przedstawiciele władz miasta, radni, poseł PiS Lech Kołakowski, władze powiatu, dyrektorzy szkół, żołnierze związani z łomżyńskim batalionem remontowym i mieszkańcy miasta.
Delegacje uczciły przypadającą też dziś 74. rocznicę zbrodni w lesie katyńskim, kiedy na rozkaz Stalina zostało rozstrzelanych ponad 21,5 tysiąca polskich jeńców wojennych, w tym ponad 10 tys. oficerów wojska i policji. Ofiary zabijano strzałem w tył głowy.
13. kwietnia przypada zaś rocznica drugiej masowej wywózki mieszkańców ziemi łomżyńskiej na Nieludzką Ziemię- do Kazachstanu i na Syberię. W sumie wywózek było cztery. Deportowanych zostało ok. 50 tys. mieszkańców byłego woj. białostockiego.