- Najtrudniejsze sytuacje to te, kiedy giną ludzie, wypadki drogowe, które musimy zabezpieczać- przyznaje bryg. Dionizy Krzyna, strażak z 24-letnim stażem pracy w łomżyńskiej komendzie Państwowej Straży Pożarnej. Do pomocy przy wypadkach komunikacyjnych łomżyńscy strażacy byli w ubiegłym roku wzywani ponad sto razy. Do pożarów- ponad trzy razy tyle.
Łomżyńscy strażacy przez cały ubiegły rok zanotowali 314 pożarów. Na specjalnie skonstruowanym "zegarze zagrożeń" można odczytać, że ogień wybuchał średnio co 27 godzin i 54 minuty. Kolejny rok swojej pracy podsumowali na naradzie rocznej, na którą zaprosili media.
- Na szczęście w większości były to pożary, które kwalifikujemy jako małe. Jeden z największych to ten, który objął karczmę w Piątnicy- przyznaje st. bryg. Ireneusz Denysiuk, komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Łomży.
Bolączką strażaków, jak co roku, są fałszywe alarmy, które stawiają na nogi całe zastępy. Takich w ubiegłym roku było kilkanaście, ale jak przyznaje komendant, najczęściej są to wezwania w dobrej wierze.
- Dzięki działalności informacyjnej, ludzie wiedzą, że nie wzywa się nas bez potrzeby. Czasem widzą dym i dzwonią do nas, jedziemy na miejsce i okazuje się, że to dym z komina. Generalnie nasza działalność ratownicza jest zakrojona szeroko- odnalezienie za pomocą kamery termowizyjnej kota, pomoc w transporcie osoby ważącej zbyt dużo, by sama dostała się do karetki pogotowia... Myślę, że zawsze, jak występuje zagrożenie zdrowia i życia, straż trzeba po prostu wzywać- nie ukrywa st. bryg. Denysiuk.
Strażacy z długoletnim stażem przyznają, że ich zawód ciągle wiąże się z prestiżem społecznym, a praca- z satysfakcją, choć nie brakuje trudnych chwil. Do najgorszych zaliczają wypadki drogowe z ofiarami śmiertelnymi.
- Najmilej zaś jest, kiedy odwiedzają nas przedszkolaki i widać, że jesteśmy dla nich wzorem- uśmiecha się bryg. Dionizy Krzyna, w łomżyńskiej komendzie pracujący od 1990 roku.
W miejskiej komendzie PSP pracuje 82 strażaków. Na każdej zmianie obecnych jest czternastu funkcjonariuszy, którzy reagują na wszystkie wezwania, do których dochodzi na terenie Łomży i powiatu.
- U nas nie ma tak, że ktoś nie przyjdzie. Musimy być. Jeśli my nie przyjdziemy... to kto będzie pomagał?- pyta retorycznie komendant. - W tej chwili to straż jest taką służbą, do której społeczeństwo w sytuacji zagrożenia zawsze może dzwonić.