- Na szyi znalezionych wczoraj ciał kobiety i jej 12-letniego syna biegła znalazła typowe, charakterystyczne bruzdy wisielcze wskazujące, że to właśnie powieszenie mogło być główną przyczyną śmierci obu osób- informuje prokurator Maria Kudyba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łomży. Zakończona sekcja zwłok na razie w stu procentach nie wylucza jednak udziału osób trzecich w tragedii, do której doszło wczoraj w mieszkaniu jednego z bloków przy ul. Por. Łagody.
43-letnia łomżynianka była osobą pracującą. Wczoraj powinna pojawić się w pracy o godz. 13.00.
- Zaniepokojona jej nieobecnością i tym, że kobieta nie odbierała telefonu, koleżanka z pracy postanowiła sprawdzić, czy nic się nie stało- relacjonuje prokurator Kudyba. - Drzwi wejściowe do mieszkania nie były zamknięte na klucz, dlatego kobieta weszła do środka. Tam zastała dwa powieszone ciała- przekazuje rzecznik Prokuratury Okręgowej.
Policjanci zebrali z miejsca zdarzenia różne ślady i dokumenty, na razie jednak nie układają się one w żadną całość. Nie udało się jeszcze przesłuchać wszystkich potencjalnych świadków i osób związanych ze zmarłymi- dla wielu, jak podkreśla Maria Kudyba- był to zbyt wielki szok.
Nieoficjalnie pojawiły się informacje o tym, że kobieta miała długi, a komornik zarządził zajęcie mieszkania.12-latek, znaleziony razem z matką, był niepełnosprawny umysłowo. Prawdopodobnie kobieta wychowywała go samotnie.
Czy to właśnie trudna sytuacja materialna spowodowała dramatyczną decyzję o odebraniu życia sobie i dziecku?
- Przyczyny tragedii i jej przebieg ciągle są przedmiotem pracy biegłych. Na tym etapie śledztwa nie możemy udzielić więcej informacji- informuje prokurator Kudyba.