Dzisiaj na Górze Strękowej koło Wizny odbyły się uroczystości związane z 84. rocznicą śmierci kapitana Władysława Raginisa. Kapitan dowodząc małymi siłami utrzymywał polskie umocnione pozycje obronne przeciwko wielokrotnie liczniejszym siłom niemieckim.
Kapitan Raginis, urodzony 3 lipca 1908 roku w Zarinach pod Dyneburgiem, zmarł 10 września 1939 roku na Górze Strękowej.
- Około dziesiątej, rozegrał się w tym schronie, w tym miejscu ostatni epizod tego dramatu. Dziś jesteśmy my, zgromadzeni wokół tego schronu. Natomiast wtedy schron był otoczony przez Niemców. W schronie dowódca odcinka Wizna kapitan Władysław Raginis oraz około 20-osobowa załoga. Niemcy postawili ultimatum kapitanowi, że albo załoga się podda, albo oni ten schron wysadzą w powietrze i rozstrzelają jeńców wziętych do niewoli. Kapitan poprosił o czas do namysłu. Być może liczył na pomoc z Łomży, z Osowca. Ta pomoc nie nadchodziła i po około pół godzinie zwolnił swoich żołnierzy ze służby i rozkazał im wychodzić. Wychodzili w kierunku lasu. Kapitan miał wyjść ostatni. Nie wyszedł. Rozerwał się tutaj w schronie granatem. Wcześniej złożył przysięgę z porucznikiem Brykalskim, swoim zastępcą artylerzystów, że żywi nie opuszczą tego odcinka. Słowa dotrzymali - mówił na uroczystości prezes Stowarzyszenia "Wizna 1939" Dariusz Szymanowski, pod kierunkiem którego w 2011 roku odnaleziono szczątki i ekshumowano szczątki kpt Władysława Raginisa i por. Brykalskiego.
Reklama
W miejscu wysadzonego przez Niemców schronu zapalono znicze. Poświęcenie i bohaterstwo Raginisa są symbolem polskiego ducha i determinacji, które są pamiętane i celebrowane do dziś. Był heroicznym dowódcą obrony Wizny, pośmiertnie odznaczonym Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari, Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski oraz awansowanym do stopnia majora.
Pod koniec uroczystości wypuszczonych zostało w lot tysiąc gołębi pocztowych. Odbył się również piknik historyczno-militarny.