Przerażenie demonów, które słychać w momencie uwalniania osoby zniewolonej, jest nie do opisania. Piekła boją się nawet złe duchy- mówi ks. Radosław Kubeł, egzorcysta diecezji łomżyńskiej, pracujący w parafii Krzyża Świętego w Łomży. Pogodny i uśmiechnięty- choć na co dzień ma do czynienia z sytuacjami mrożącymi krew w żyłach. - Przerażenie, które słychać w głosie złych duchów, powinno każdego człowieka obudzić - mówi. – Chociaż oczywiście, że ktoś, kto nie wierzy, choćby wysłuchał egzorcyzmów, znajdzie inne wytłumaczenie dla tego, co się dzieje - nie ma złudzeń. Polscy egzorcyści zgodnie przyznają, że pracy mają coraz więcej.
MyLomza.pl: Kodeks Prawa Kanonicznego mówi o tym, że pozwolenie na odprawienie egzorcyzmów może otrzymać od biskupa kapłan odznaczający się "pobożnością, wiedzą, roztropnością i nieskazitelnością życia". Zaczyna się jednak od własnego wyboru?
Ks. Radosław Kubeł: Skąd! Egzorcystów jest w Polsce może ok. pięćdziesięciu, każda diecezja ma swojego, w zależności od potrzeb. W 2005 roku została do mnie przyprowadzona osoba, co do której istniało podejrzenie, że jest pod wpływem działania złego ducha. Ta jednorazowa sytuacja sprawiła, że poprosiłem biskupa- wtedy jeszcze ks. bpa Stanisława Stefanka- o możliwość odprawienia egzorcyzmu i ją otrzymałem. W tym samym czasie podejmowałem pisanie pracy doktorskiej, a że wyszło akurat- po 40 latach od Soboru Watykańskiego!- polskie tłumaczenie Rytuału Egzorcyzmów, zaproponowano mi pisanie pracy właśnie na ten temat. Napisałem doktorat, zagłębiłem się w temat... Od 2008 roku jestem stałym egzorcystą i, jak żartuję, jedynym księdzem w diecezji, który ma urzędowo stwierdzoną pobożność- śmieje się ks. Radek.
MyLomza.pl: Jak wyglądają w takim razie te "potrzeby naszej diecezji", o których ksiądz mówi?
Ks. Radosław Kubeł: Rocznie zgłasza się do mnie ok. trzystu osób, można powiedzieć- jedna osoba dziennie. Znaczny odsetek nie kwalifikuje się jednak do porady egzorcysty. Ludzie przychodzą z problemami natury czysto duchowej, o których mogliby porozmawiać z każdym innym kapłanem. Prawie zawsze mylnie rozumieją działalność egzorcysty- sądzą, że oddalę od nich choroby, nieszczęścia, problemy ludzkiego życia. Tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy egzorcysty, jest znacznie mniej- to ok. 10 proc. ze wszystkich zgłaszających się. Tylko wygląda to tak, że osób dotkniętych złem w osobowej postaci jest mało, a samych egzorcyzmów sporo - bardzo często bowiem proces uwalniania trwa latami. Jednorazowa wizyta nie załatwia sprawy. Aktywność złego ducha na naszym terenie nie jest ani mniejsza, ani większa, niż w innych częściach Polski- ot, średnia. Mamy jednak swój charakterystyczny rys, można powiedzieć- "wschodni"- sporą pozostałość po różnego rodzaju gusłach, szeptuchach, zabobonach ludowych. One też otwierają człowieka na zło. To bardzo charakterystyczne dla naszej "ściany wschodniej".
MyLomza.pl: Wróżby, podlaskie szeptuchy- to wszystko powoli zanika, pamięć o przesądach umiera wraz ze starszym pokoleniem. Z drugiej strony charyzmatyk Neal Lozano związany z Odnową w Duchu Świętym w jednej ze swoich konferencji mówi o mocno dostrzeganym przez niego, szczególnie w Afryce, zjawisku zniewolenia pokoleniowego. Możemy zatem być obciążeni działaniami złego ducha ze względu na życie naszych rodziców, dziadków?
Ks. Radosław Kubeł: W sferze duchowej istnieje coś takiego, jak wpływ poprzednich pokoleń. Analogię widać doskonale w procesie wychowania- rodzice światli, rozumiejący otaczający świat, przygotowują swoje dziecko na zmaganie się z różnymi problemami. Młodemu człowiekowi jest łatwiej, bo ma zakodowany pewien system wartości. W sferze duchowej, jeżeli rodzice żyją święcie, religijnie-w ten sam styl życia wprowadzają dziecko. Tam, gdzie życie religijne nie istnieje, jest zanurzone w grzechu- tam i dzieci mają mniej wyraziste normy moralne, wchodzą łatwiej w dialog z grzechem i są wystawione na ingerencję złego ducha. Ale wchodząc w temat ściślej- błogosławieństwo matki i ojca, błogosławieństwo dziadków jest autentycznym wezwaniem łaski Boga nad dzieckiem. Jeżeli natomiast przodkowie zajmują się sprawami związanymi z okultyzmem, ich czyny naznaczają dzieci. Nie znaczy to jednak, że Bóg kogokolwiek skazuje na opętanie. Spotykam się z ludźmi, którzy przez praktykę przodków- szczególnie babć- byli dotknięci mocniejszym zainteresowaniem złych duchów. Bóg zawsze zostawia jednak otwartą furtkę, wolność podjęcia decyzji. Człowiek ma możliwość odnalezienia Boga. Zawsze.
MyLomza.pl: Liczba osób opętanych rośnie?
Ks. Radosław Kubeł: W świecie duchowym istnieje hierarchia. Nie zawsze człowieka zniewala szatan- "najwyższy" zły duch, nie zawsze jest to też opętanie, bo form zniewolenia diabelskiego jest więcej. W skali kraju egzorcyści mówią jednak o rosnącej liczbie zniewoleń. Prawdziwym problemem egzorcysty jest ich diagnozowanie. Osoba, która zachowuje się dziwnie, przechodzi przez cały cykl spotkań: z psychologiem, psychiatrą, lekarzami ogólnymi. To bardzo skomplikowany proces. Niektóre choroby psychiczne, szczególnie schizofrenia, mają dosyć podobne do opętania objawy. Przepisy tymczasem zabraniają podejmowania egzorcyzmów bez nabrania pewności o opętaniu. Błędne wprowadzenie osoby chorej psychicznie w przekonanie, że to nie choroba, a zły duch, przynosi potworne skutki, bo taka osoba, przekonana, że jest opętana, traci wolę walki z chorobą. Wówczas ani egzorcysta jej nie pomoże, ani psychiatra jej nie wyleczy. Co ciekawe, większość osób faktycznie opętanych trafia do mnie już ze skierowaniem od psychiatry. Lekarze psychiatrzy sami dostrzegają, że problem ich przerasta i wysyłają do egzorcysty...
MyLomza.pl: Co ściąga na nas uwagę złego ducha? Jak szatanowi udaje się opętać człowieka?
Ks. Radosław Kubeł: Zawsze musimy otworzyć furtkę. Ta "furtka" to kategoria ze sfery moralności- grzech. Coś, o czym świat dziś nie mówi. W naszym ludzkim rozumieniu czyny, które popełniamy, są dobre lub złe. W rozumieniu Bożym, w teologii zbawienia, my albo się do Boga zbliżamy- czyniąc dobrze, albo oddalamy od Niego. Szatan karmi się grzechem. Jeśli człowiek świadomie odrzuca Boga, idzie w stronę grzechu, tym samym staje się coraz bardziej otwarty na działanie zła. Ale takie konkretne przejawy działania złego ducha: opętania, dręczenia, dotykają często tych, którzy tego zła pragną. Wróżenie, wywoływanie duchów, zawieranie "paktów z diabłem", okultyzm- to wszystko jest aktem woli człowieka. Szatan odbiera tę gotowość. Praktyka pokazuje, że drugą grupą osób podatnych na działanie złych duchów są ludzie zniewoleni różnego rodzaju nałogami, w tym związanymi ze sferą intymną. Duchy mówią o sobie, że są duchami nieczystymi i ta właśnie sfera naszego życia jest bardzo podatna na działanie zła. Inna kategoria to tzw. "letni chrześcijanie"- osoby, które żyją w ciężkim grzechu całe miesiące czy lata. To cała masa ludzi. Pozornie, mają spokój- zły duch nie stawia im tak wielu pokus, bo i tak należą już do niego. Przynależność objawia się w chwili śmierci. Trzeba jasno powiedzieć- osoba, które umiera w stanie grzechu ciężkiego trafia do piekła.
MyLomza.pl: Nie ma Ksiądz takiej pokusy, by w chwili odprawiania egzorcyzmu rozmawiać ze złymi duchami? Dowiedzieć się czegoś, czego po ludzku poznać nie możemy?
Ks. Radosław Kubeł: Pokusę mam- mówi nieśmiało. - Ale realizacja tej pokusy kończy się w przypadku kapłana egzorcysty tragicznie- wchodząc w dialog ze złem, przejawia się pychę, próbuje się uzyskać informację, do których nie ma się prawa. Trzymam się więc tekstu obrzędów, ale pokusę mam- śmieje się ks. Radek.
MyLomza.pl: A co z lękiem? Kinematografia utrwaliła w nas obraz opętania jako wyjątkowo spektakularnego, mrożącego krew w żyłach...
Ks. Radosław Kubeł: Ludzki lęk jest naturalny. Ale egzorcyzm to modlitwa do Boga, błogosławieństwo nad drugim człowiekiem, które przynosi efekty. Sam obrzęd nie jest nadzwyczajny: modlitwa osobista kapłana, litania do wszystkich świętych, znak krzyża, modlitwa "Ojcze nasz" i dopiero formuła egzorcyzmu, nakazanie uwolnienia złym duchom osoby, za którą się modlimy. Egzorcyzm to przede wszystkim objawienie mocy Bożej. To pokazuje, gdzie jest miejsce zła- na marginesie całego stworzenia. Bóg daje mi siłę. Jeśli się czegoś bać- to piekła. Najbardziej wstrząsającym momentem jest chwila, w której zły duch odchodzi. Piekła boją się nawet złe duchy. To przerażenie, które słychać wtedy w ich głosie, powinno każdego człowieka obudzić. Pamiętam określenie piekła, które kiedyś usłyszałem od demona: jeden pożera drugiego, umieramy z bólu, a umrzeć nie możemy. To było już jakiś czas temu, ale do tej pory, ilekroć je wspominam, czuję ciarki. Piekło to stan, w którym nie ma już możliwości działania. To tylko morze niesamowitego cierpienia. Oczywiście, jak ktoś nie wierzy, to i choćby egzorcyzmu wysłuchał, wytłumaczy to sobie inaczej. Ale stopień strachu demonów przed piekłem jest niebywały.
MyLomza.pl: Jak uchronić się przed wejściem w nasze życie złego ducha? Istnieją specjalne modlitwy, roztaczające wyjątkowo silny "parasol ochronny"?
Ks. Radosław Kubeł: Najważniejsza porada? Prowadzić normalne, przyzwoite, chrześcijańskie życie. Źródłem tego życia – sakramenty, szczególnie sakrament pokuty. Człowiek, który regularnie się spowiada- ale to „regularnie” nie oznacza, że raz na dziesięć lat - to osoba, która z jednej strony pracuje nad sobą, walczy w sumieniu, a z drugiej strony to człowiek, w którym mieszka Trójca Święta. Gdybym miał o cokolwiek prosić tych, którzy będą czytać te słowa, to właśnie o to, by często się spowiadali, nieustannie mieli w sobie postawę nawrócenia i jednoczyli się z Bogiem w Eucharystii. Jeśli człowiek autentycznie żyje modlitwą, sakramentami- nic mu nie grozi. Zdarzało się w mojej praktyce, że złe duchy ustępowały bez egzorcyzmu, jedynie pod wpływem dobrej spowiedzi i rozgrzeszenia. To jest tak proste, a jednocześnie tak bardzo przez ludzi zaniedbane...