Julian Tuwim, genialny poeta XX wieku, napisał kiedyś – „Plan: coś, co potem wygląda absolutnie inaczej”. W przypadku planu oszczędnościowego w naszym mieście módlmy się do wszystkich istniejących bóstw, aby tak było. Korzystając jeszcze raz z mądrości mistrza słowa –„Świat należy do entuzjastów, którzy umieją zachować zimną krew”. Problem w tym, że substancja płynąca w żyłach włodarzy, aż się gotuję. Po ostatnich pomysłach czuć trochę, że się przypala.
Wstępne założenia zakładają cięcia na tym, na czym oszczędzać nigdy nie wolno – kulturze i sporcie. Narzekamy na brak sportowców. Psioczymy na deficyt wydarzeń artystycznych. Teraz możemy spokojnie to robić bez żadnych ograniczeń. Jestem bardziej niż pewny o zabieraniu mamony ze stadionów i galerii, by wydębić ją na inne „szczytne” cele. Teraz obie rakiety rozwoju człowieka jeżdżą w Łomży na rezerwie. Później zostanie wyłącznie „popych”. Gloria i chwała z posiadania znanych osobistości w obu światach minie nas szybciej niż bolid Roberta Kubicy kolejny odcinek trasy.
Urzędnicy na szczęście nie zaoszczędzą na urzędnikach. Bałem się palpitacji serca, wyskoczenia z trampków i w chwili niedowierzania przejechania przez ciężarówkę wiozącą wędliny do dyskontów, że nastąpi ten moment. Nie mogą. Nie powinni. Niech ich ręka boska broni przed nie przyznaniem sobie podwyżek i nagród. Zasługują. Za wszystko i za nic. W szczególności za to drugie. Nie mogą ciąć wydatków na własnych portfelach. Nie godziwe byłoby wymaganie od urzędników zaglądania do ich z pewnością opustoszałych kieszeni. A kysz diable, któremu mogłaby przez plugawą głowę przejść idea rodem z piekła.
Na inwestycjach też próżno szukać jakichś kokosów. Jeszcze parę lat temu było ich więcej. Kiedy otwierano kolejne, oczywiście za pożyczone pieniądze, mówiło się w mieście o rozwoju, świetlanej przyszłości i światach nie widach, jakie dzieją się na naszych oczach. Miasto nad Narwią, w niedalekiej przyszłości miało się stać baśniową Narnią. Jak jest, każdy widzi. Chociaż w sumie wątku bajkowego można się śmiało upatrywać. „Ali-Baba i 40 rozbójników” dałoby radę przytoczyć. Kasa miasta i hasło –„Sezamie otwórz się” - sprawdzało się przez lata.
Po zapewnieniach i pozytywnych gdybaniach polityków sprzed lat, warto po raz kolejny zacytować klasyka – „Kiedy przeskoczysz, to i wtedy nie mów hop. Zobacz najpierw w co wskoczyłeś”. A Łomża przez chybione pomysły po górną wargę wpadła w g…ospodarczą zapaść. Ratusz kosztem mieszkańców ma zamiar ją z niej wyciągnąć.
Włodarzom pozostaje pytanie – „to, na czym do cholery oszczędzać żeby nikt się nie czepiał?”. Odpowiedź jest banalna – tak zrobić się nie da. Jednak warto zacząć od siebie. Wtedy czepialstwo będzie mniejsze.
_ _ __ _ _ _ _ __ _ _ _ _ __ _ _ __ __ _ _ __ _ _ _ _ _ _ _ __ _ _
Młody
Treści prezentowane w tej publikacji nie są oficjalnym stanowiskiem portalu MyLomza.pl, ani nie mogą być z nim utożsamiane. Całkowitą odpowiedzialność za treść ponosi autor (do wiadomości red.).