Reklama

Pracownicy Konsalnetu piszą wypowiedzenia. Firma wróciła do swoich praktyk.

20/03/2014 12:58

Zaledwie kilka dni pracownicy łomżyńskiego oddziału grupy Konsalnet pocieszyli się cofnięciem kilkudziesięciokilometrowych delegacji na własny koszt. Firma wróciła już do swoich praktyk, dodatkowo zmniejszając godziny pracy- a tym samym zarobki- ochroniarzy. Ludzie są zdesperowani. Choć poddawać się nie chcą, dłużej walczyć nie mają siły.

O problemie pracowników agencji Konsalnet pisaliśmy blisko dwa tygodnie temu (http://www.my.mylomza.pl/home/lomza/item/6302-kwot.html). Ochroniarze łomżyńskiego oddziału firmy poinformowali nas, że agencja wysyła ich do pracy w oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów miejscowościach: Zambrowie czy Wysokiem Mazowieckiem. Muszą tam dojechać na własny koszt, choć wypłaty w firmie do wysokich nie należą- za ok. 240 godzin pracy w miesiącu ochroniarze zarabiają ok. 1700 złotych.

Pracownicy są przekonani, że przymusowe delegacje to konsekwencje, jakie muszą ponosić za to, że solidarnie odmówili podpisania formularzy in blanco wprowadzonej w firmie polityki samochodowej. Zgodnie z jej zasadami, za uszkodzenie samochodu służbowego firma miałaby prawo potrącić z wypłaty dowolną kwotę- wpisując ją na podpisanym uprzednio formularzu.

Reklama

Po naszym artykule Konsalnet wycofał się z wysyłania pracowników w delegacje. Ochroniarze z radością powiadomili, że otrzymali pismo informujące o świadczeniu pracy w Łomży.

Niestety, ich entuzjazm nie trwał długo. Już kilka dni później agencja wróciła do pomysłu delegacji.

- Dodatkowo, ustalone zostały nam dyżury ośmiogodzinne (choć wcześniej były znacznie dłuższe) po to, by dniówka płacona w zależności od ilości przepracowanych godzin, była jeszcze niższa- mówi jeden z pracowników firmy.

Sprawą ochroniarzy nieodpłatnie postanowił zająć się mecenas Krzysztof Świeczkowski z Łomży. Po przeanalizowaniu dokumentów nie ukrywał jednak, że nie jest to proste postępowanie. Umowy, jakie pracownicy mają zawarte z firmą, wskazują bowiem na województwo podlaskie jako obszar wykonywania pracy.

Reklama

Konsalnet działa więc zgodnie z prawem (zgodne z przepisami, pracodawca nie ma też obowiązku ponosić kosztu dojazdu pracownika do pracy). Pod znakiem zapytania stoi jednak chociażby budowanie swojego wizerunku jako przyjaznego pracodawcy.

Pracownicy Konsalnetu nie chcą wywiesić białej flagi, ale walczyć nie mają już siły.

- Musimy z czegoś żyć, utrzymać rodziny. Jedynym rozwiązaniem wydaje się złożenie wypowiedzeń. Na ten krok zdecyduje się zapewne cztery osoby z siedmioosobowej załogi naszego oddziału- informuje nas ochroniarz. - Sprawa najpewniej trafi zaś do sądu, bo przecież po nas przyjdą kolejni, którzy tak samo będą wykorzystywani...

Reklama

Nawet taka decyzja podszyta jest jednak obawą. Firma wysłała bowiem do pracowników pismo, w którym informuje, że jeśli zdecydują się rozwiązać umowy o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia, mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności.

- "Nie ukrywamy, że powyższe, planowane przez Państwa zachowanie skutkować może powstaniem po stronie spółki roszczenia o naprawienie szkody związanego z porzuceniem przez Państwa pracy i wynikłe z tego tytułu ewentualne szkody zaistniałe u klientów naszej spółki"- czytamy w piśmie.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości