- Apeluję do załogi Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji o zawieszenie akcji protestacyjnej i głodówki. Może takie działania trzeba pozostawić na inne, gorsze czasy, bo na razie nie ma do nich podstaw- mówił podczas zwołanej dziś konferencji prasowej prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski. Dodał, że jeśli protest okaże się nielegalny, nie będzie miał innego wyjścia, jak tylko zawiadomić o nim prokuraturę.
Akcja protestacyjna w MPK rozpoczęła się dziś o godz. 4.30. Autobusy zostały oznaczone małą wstążką i widocznym zza przedniej szyby napisem informującym o strajku. O tej samej porze Mirosław Bobowski, przewodniczący zakładowej Solidarności, rozpoczął głodówkę. Po południu dołączy do niego kolejny kierowca.
- Jako prezydent Łomży przyjmuję ten protest ze spokojem. Chciałbym jednak wiedzieć wreszcie, jaki jest jego cel? O co tu chodzi?- pytał podczas konferencji prezydent Łomży, wskazując na działania, jakie podjęło miasto, by nie pogorszać fatalnej sytuacji finansowej MPK.
Wygląda jednak na to, że główy cel strajku, podawany przez komisję zakładową- natychmiastowe mianowanie dyrektorem zakładu Janusza Nowakowskiego, bez czekania do grudnia, nie zostanie spełniony.
- Dyrektora jednostki miejskiej mogę odwołać jedynie z trzymiesięcznym wypowiedzeniem lub dyscyplinarnie. Do odwołania dyscyplinarnego Bogusława Szczecha nie ma żadnych powodów. Dlatego będzie on pełnił swoją funkcję do 29. listopada, kiedy odejdzie na emeryuturę. W zakładzie będzie jednak przebywał tylko kilka dni- od dziś do 26. października i od 26. do 29. listopada. Pod jego nieobecność obowiazki dyrektora pełni Janusz Nowakowski- przypomniał prezydent.
To właśnie przeciw tej "dwuwładzy" jak określa Bobowski, protestują związkowcy.
- Nie mamy czasu na czekanie. "Stary" dyrektor nie podejmie już żadnych decyzji, nowy nie może ich podjąć, kiedy w MPK przebywa Bogusław Szczech- tłumaczy Mirosław Bobowski.
Okazuje się jednak, że strajk podjęty dziś przez związkowców może być nielegalny. W ubiegłotygodniowym referendum, podczas którego załoga miała określić swoje stanowisko w sprawie ewentualnego protestu, wzięło udział 50 ze 103 zatrudnionych pracowników.
- Z punktu widzenia prawa związkowego referendum jest nieważne. Musi w nim bowiem uczestniczyć co najmniej 50 plus 1 proc. załogi- tłumaczył podczas konferencji Henryk Piekarski, przewodniczący NSZZ "Solidarność" Region Mazowsze w Łomży.
Prezydent Czerniawski nie ukrywał, że jeśli strajk podjęty przez pracowników MPK okaże się niezgodny z prawem, będzie musiał zawiadomić o nim prokuraturę.