- Prezydent Łomży nie zgadza się z "opłatą podwyższoną", jaką Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego wyliczył w związku z kontrolą Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, przeprowadzoną na miejskim wysypisku śmieci koło Miastkowa. Od tej decyzji złożone zostało już odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego - brzmi w pierwszych zdaniach informacja przekazana z łomżyńskiego ratusza dot. tzw. afery śmieciowej.
- Prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski wielokrotnie podkreślał, że pełną informację o całej sprawie i podjętych w związku z nią decyzjach, przekaże Radzie Miejskiej i społeczności Łomży po zakończeniu wszystkich procedur związanych z tą kwestią. Dopóki decyzja Urzędu Marszałkowskiego nie jest prawomocna i ostateczna, uznaje się, że postępowanie nie zostało zakończone. Przekazywanie cząstkowych informacji, gdy sprawa jest jeszcze rozpatrywana, mogłoby zaszkodzić bezstronnemu i pełnemu jej wyjaśnieniu. Omawianie już teraz wysokości nieprawomocnej jeszcze kary, kwestii odpowiedzialności za ewentualne nieprawidłowości, a tym bardziej wyciąganie konsekwencji przed zakończeniem postępowania, byłoby nieuzasadnione, a być może także krzywdzące dla niektórych osób- informuje Łukasz Czech w komunikacie prasowym.
- Prezydent jeszcze raz podkreśla, że do problemu w pełni odniesie się po zakończeniu postępowania i uzyskaniu prawomocnych decyzji o ewentualnych karach finansowych- dodaje Czech.
"Podwyższona opłata" to de facto wynosząca około 1,2 mln zł."kara", nałożona na miasto po kontroli WIOŚ-u na wysypisku śmieci w Czartorii. Inspektorzy na miejscu wykryli szereg nieprawidłowości w funkcjonowaniu wysypiska. Jeszcze w kwietniu na sesji rady miejskiej prezydent Czerniawski mówił o ewentualnej karze, która miała wynieść tylko "kilkaset tysięcy złotych". Sześć dni temu, już podczas czerwcowej sesji, nie wspomniał o milionowej "opłacie podwyższonej".