Co roku przed wakacjami i w ich trakcie narasta problem porzucania psów przez ich właścicieli. Często jest tak, że wyjazd na wakacje jest tylko pretekstem potrzebnym, by uciszyć własne sumienie, a prawdziwym powodem porzucenia psa jest tłumiona od jakiegoś już czasu chęć pozbycia się go.
Choć pies jest żywym stworzeniem, a nie przedmiotem, zabawką, to często jest kupowany w prezencie dziecku np. na gwiazdkę czy inną okazję. Po początkowym entuzjazmie przychodzi jednak codzienna rzeczywistość. Zanim pies nauczy się porządku i zachowania w mieszkaniu, sprawia problemy. Nawet jednak, kiedy już nauczy się wszystkiego, co umieć powinien, wciąż wymaga naszej uwagi. Pies potrzebuje bowiem, oprócz jedzenia i miejsca do spania, przede wszystkim spacerów. Nie tylko krótkich dla załatwienia potrzeb fizjologicznych, ale także dłuższych. Są ludzie, którzy nie potrafią tego pogodzić ze swoim trybem życia i wówczas pies staje się w domu persona non grata. Niestety, niektórzy nie mają zamiaru wysilić się odrobinę, by znaleźć niechcianemu już psu nowy, dobry dom. Są tacy, którzy pozbywają się czworonoga w szybki i łatwy dla siebie, ale mało humanitarny sposób.
- Pół biedy, jeśli taki pies zostanie przez właściciela porzucony wolno gdzieś w obcym nawet mieście, latem. On sobie jakoś poradzi, znajdzie coś do jedzenia, nie zamarznie, ludzie mu pomogą, może też trafić do schroniska. Niektórzy potrafią jednak postąpić dużo gorzej z niedawnym swoim pupilem. Zdarzają się tak bestialskie zachowania, jak pozostawienie psa przywiązanego do drzewa w środku lasu. Często jest to skazanie go na śmierć głodową! - tłumaczy Bożena Jarząbek, kierownik łomżyńskiego schroniska dla psów "Arka".
Do przypomnienia tego tematu skłonił nas list od jednej z naszych czytelniczek, która przypomniała o powracającym co roku przed wakacjami problemie.
- W okolicy stacji benzynowej Statoil i McDonalda można spotkać młodego owczarka niemieckiego, który prawdopodobnie został porzucony. Jest ufny, podchodzi do ludzi. Szuka jedzenia, obwąchuje każdy samochód. Calu czas krąży i szuka. Proszę zbadać sprawę. Szkoda by było gdyby trafił do schroniska. Może ktoś z okolicznych go przygarnie - pisze pani Jagoda, która przysłała także zdjęcie sympatycznego psiaka.
Zwracamy się zatem do naszych czytelników z apelem. Może ktoś z was ma możliwość zaopiekować się bezdomnym pieskiem, po którym widać, że jest to dla niego zupełnie nowa sytuacja. Może znacie kogoś, kto mógłby pomóc. Pies widywany jest w okolicach Statoil, ale zapewne też przemieszcza się w inne miejsca. Sądząc po opisie pani Jagody, nie wydaje się agresywny, a patrząc na zdjęcie, jest chyba dość młody. Z pewnością doceni to, że ktoś się nim zajmie.
Oczywiście alternatywą jest schronisko dla psów "Arka", gdzie piesek będzie miał co prawda szansę na adopcję, ale pewności nie żadnej.
- Z adopcjami jest różnie. Są miesiące, kiedy jest ich bardzo mało. Są też takie, kiedy jest dość dużo. Największe szanse mają raczej te mniejsze pieski, które chętniej są zabierane do mieszkania niż duże psy. Oczywiście ludzie wolą też psy młode niż starsze. Mamy tu nawet takie, które są z nami już ponad 10 lat i dla nich to schronisko stało się już domem - opowiada Bożena Jarząbek.
Jak radzi kierowniczka "Arki", jeśli rzeczywiście jest tak, że mamy problem z zabraniem psa na wakacje, są sposoby, żeby sobie z tym problemem poradzić. Wśród nich wymienia umieszczenie psa w hoteliku dla zwierząt.
- Nie jest to najlepsze rozwiązanie, bo pies jako żywe stworzenie ma rówbież uczucia. On tęskni za swoim właścicielem. Jeśli zostaje w nieznanym sobie miejscu i z obcymi ludźmi staje się smutny, nie chce jeść. Lepszym rozwiązaniem jest pozostawienie go w domu, który zna i zapewnienie opieki przez kogoś znajomego. Sąsiada czy kogoś z rodziny. Pies zostając u siebie będzie czuł się pewniej, a mając kontakt ze znanymi sobie osobami łatwiej przetrwa okres rozłąki - podkreśla pani kierownik.
Najlepiej jednak tak zorganizować sobie wakacje, by nasz pupil mógł na nie pojechać razem z nami. W końcu to też jest członek rodziny.
Jeśli widzimy, że w naszej okolicy pojawił się obcy pies, który wygląda na bezdomnego i obawiamy się, że może być agresywny, wówczas najlepiej zgłosić jego obecność w Urzędzie Miejskim lub w Straży Miejskiej.
- W takiej sytuacji zlecenie odłowienia psa i umieszczenia go w schronisku trafia do nas i my się tym zajmujemy - zapewnia Bożena Jarząbek.
W mieście porzucane przez właścicieli psy pojawiają się dość rzadko. Częściej takie sytuacje mają miejsce na wsiach, gdzie z przejeżdżających samochodów psy są czasami po prostu wyrzucane. Czasami nawet podczas jazdy. Każda gmina, która nie dysponuje schroniskiem, musi mieć podpisaną umowę z taką instytucją z innego terenu. Potrzebę odłowienia i wywiezienia takiego psa należy więc zgłosić we właściwym dla jego przebywania urzędzie gminy, który zleci wykonanie tego zadania.