- Oskarżeni kłamią. Grzegorz B. chyba zna prawdę, ale nie chce jej powiedzieć- twierdziła przed sądem Lidia Choińska, żona zamordowanego byłego wiceprezydenta Łomży. Dziś w Sądzie Okręgowym w Łomży odbyła się druga rozprawa ws. zabójstwa dokonanego w nocy z 18. na 19. października ubiegłego roku. Zeznania składali świadkowie, w tym wędkarze, którzy znaleźli ciało zamordowanego, konkubent matki jednego z oskarżonych, u których w domu wiceprezydent został skatowany oraz członkowie rodziny Choińskiego.
Dzisiejsza rozprawa miała przede wszystkim rzucić światło na postawę 23-letniego Grzegorza B., który został oskarżony o współudział w zabójstwie. Mężczyzna prawdopodobnie nie brał udziału w biciu wiceprezydenta.
- Grzegorz był bardzo zdenerwowany, kiedy do mnie zadzwonił. Od razu skojarzyłem jego telefon z zabójstwem, o którym przeczytałem w internecie- mówił wezwany przed sąd przyjaciel oskarżonego. Na pytanie oskarżycieli o powód podobnej asocjacji odparł, że "podpowiedziała mu ją intuicja".
Wkrótce okazało się jednak, że Grzegorz B.- do tej pory uważany za niekaranego- ma na swoim koncie wybryk jeszcze z czasów wczesnej młodości. Przed ukończeniem 18. roku życia, jak poinformował prokurator Janusz Sobieski, został ukarany za kradzież kołpaków samochodowych.
- Grzegorz bał się pozostałych. Mówił, że najagresywniejszy z nich, Grzegorz O. zapowiedział, że jeśli ktoś coś powie, skończy tak samo, jak pan Choiński- zeznawał przyjaciel oskarżonego. - Doradziłem mu, by dał sobie parę dni, a potem poszedł na policję.
- Grzegorz B. to bardzo kłamliwa osoba- twierdził Karol Listowski, zięć zamordowanego wiceprezydenta. W jego firmie przez pewien czas pracowało troje z oskarżonych: Grzegorz B., Marcin S. i Sławomir C. - Był to błąd, że przyjąłem ich do pracy. Były to osoby niezresocjalizowane i kłamliwe. Wszyscy, w odstępie ok. trzech miesięcy, zostali zwolnieni z pracy jeszcze przed zabójstwem- mówił.
Na dzisiejszą rozprawę sąd wezwał kilkunastu świadków. Większość skorzystała jednak z prawa odmowy do składania zeznań, argumentując to bliskimi więzami pokrewieństwa z oskarżonymi. O okolicznościach odnalezienia ciała Krzysztofa Choińskiego opowiedzieli dwaj wędkarze, którzy znaleźli wiceprezydenta na łące koło Rybna.
Świadkiem był także przypadkowy przechodzień, który widział grupę mężczyzn stojących na ulicy razem z Krzysztofem Choińskim. Jak zeznał, widział, że jeden z oskarżonych silnie pchnął wiceprezydenta. Zeznania te spowodowały jednak spore wzburzenie oskarżonego.
Ostatecznie sędzia Stanisław Guziejko zdecydował o przerwaniu rozprawy. Kolejna odbędzie się 22. sierpnia. Mają na niej pojawić się kolejni dwaj świadkowie. Sąd chce też przyjrzeć się przestępstwu, za które Grzegorz B. został ukarany w przeszłości.