Reklama

Prokuratura w Łomży bada przyczyny wypadku w Czerwonym Borze

03/11/2017 11:02

Przyczyny wczorajszego tragicznego wypadku na przejeździe kolejowym w Czerwonym Borze Policja ustala pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łomży. Zginęły w nim aż trzy osoby, a czwarta, z obrażeniami ciała, trafiła do szpitala. W kręgu zaintersowania policjantów jest również status tego przejazdu i prawidłowość jego oznakowania.

Przez wiele lat przejazd kolejowy w Czerwonym Borze w ciągu drogi krajowej 63 był zamknięty dla ruchu kolejowego, bo linia była nieczynna. Mimo to niestrzeżony przejazd oznakowany był znakiem G-3 tzw. "Krzyżem św. Andrzeja". Nie było tu jednak znaku STOP. Jakiś czas temu rozpoczął się remont linii kolejowej i od tego czasu zaczęły pojawiać się pojazdy szynowe, jak właśnie drezyna, z którą zderzył się vw golf. Pytanie brzmi, czy w tym momencie nie powinien tu również stanąć znak STOP? Ten i inne wątki ustalać będzie Policja pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Łomży.

Tymczasem są już informacje o osobach, które zginęły w tym tragicznym wypadku. Są nimi kierujący autem 49-letni mężczyzna, mieszkaniec Gdańska oraz dwie kobiety jadące na tylnym siedzieniu: 62- i 74-letnia. Jedna z nich również była mieszkanką Gdańska, a druga - Małego Płocka. Kolejna kobieta, 46-letnia gdańszczanka, została ranna i odwieziono ją do szpitala. Siedziała na przednim siedzeniu pasażera. Kierujący drezyną 55-letni pracownik kolei nie odniósł żadnych obrażeń. Był też trzeźwy.

Reklama

Wątpliwości śledczych, oprócz oznakowania przejazdu i zachowania kierowcy, dotyczą także kwestii zabezpieczenia ruchu pojazdów szynowych w tym miejscu. W przypadku braku znaku STOP prawdopodobnie ruch na drodze powinien być ręcznie wstrzymywany na czas przejazdu drezyny. Zwłaszcza w tak trudnych warunkach, jakie panowały wczoraj wieczorem, kiedy padał deszcze i było całkowicie ciemno. Przejazd nie jest bowiem również oświetlony. Zdaniem świadka, do którego dotarła ekipa TVN24, a który jechał bezpośrednio za golfem i pomógł rannej pasażerce, kierowca musiał nie widzieć przejazdu, bo nie hamował ani nie zwolnił przed nim.

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości