Reklama

Remont nie daje mi żyć!- łomżyniak apeluje o zmianę przepisów

12/03/2012 13:47

- Sąsiad od kilku miesięcy każdego dnia przeprowadza w swoim mieszkaniu remont. Kuje ściany, wierci dziury, cyklinuje podłogę. Remont zaczyna się tuż po godz. 7.00 rano i trwa cały dzień, tak że i przed pracą i po pracy nie można odpocząć w ciszy we własnym lokum!- denerwuje się mieszkaniec ul. por. Łagody w Łomży (imię i nazwisko do wiadomości redakcji) ), który zgłosił się do naszej redakcji. Łomżyniak zgłaszał problem w Spółdzielni Mieszkaniowej "Perspektywa", do której należy blok, w którym mieszka. Dowiedział się jednak, że nie istnieją przepisy regulujące czas przewidziany na prowadzenie remontów.

- W rozmowie z pracownikami Spółdzielni dowiedziałem się, że jedyną obowiązującą normą jest cisza nocna, która trwa od godz. 22.00 do 6.00 rano. Poza tą porą w zasadzie wszystkie głośne prace można prowadzić przez cały dzień! Najgorsze jest to, że osób, które mają serdecznie dość długotrwałych remontów tuż za ścianą jest dużo więcej, a spółdzielnia nic z tym nie robi!- mówi mieszkaniec Łomży.

Z podobnym problemem borykają się jednak wszystkie spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe w Łomży. Zasady współżycia mieszkańców bloku reguluje Regulamin Porządku Domowego, który określa porę ciszy nocnej. Problemu dotyka np. paragraf 16 pkt. 1 Regulaminu obowiązującego w Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, który zobowiązuje lokatorów do takiego "korzystanie ze sprzętów domowych, by nie zakłócać spokoju sąsiadów".

W SM "Perspektywa" obowiązują podobne zasady. Władze spółdzielni proszą lokatorów o zachowanie, które nie będzie uciążliwe dla innych mieszkańców. Sztywnych przepisów dotyczących prowadzonych remontów jednak nie ma.

- W tej chwili prawie wszystkie mieszkania są własnością prywatną. Spółdzielnia nie może niczego nakazać ani ukarać mandatem, to nie są nasze uprawnienia- tłumaczy Leszek Konopka, wiceprezes SM "Perspektywa" w Łomży. - Jedyne, co możemy zrobić, to np. wysłać naszego pracownika, by sprawdził, czy rzeczywiście remont jest tak długotrwały i uciążliwy. Jeśli tak, możemy jedynie porozmawiać z lokatorem, poprosić o cichsze zachowanie- mówi Konopka.

Problem wydaje się być nie do rozwiązania. Statut spółdzielni przewiduje co prawda, że o wyjątkowo uciążliwym zachowaniu lokatorów można poinformować policję lub straż miejską. W rzeczywistości jednak do tak restrykcyjnych środków nikt się nie posuwa. Lokatorom najczęściej zostaje próba porozumienia między sobą lub uzbrojenie się w cierpliwość.
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo myLomza.pl




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości