Pierwszy raz w swojej 15-letniej historii stok narciarski w Rybnie rozpoczął sezon zimowy z tak dużym opóźnieniem.
Choć zima nas nie rozpieszcza i brak jest obfitych opadów śniegu, po kilku dniach z niższą temperaturą sztuczne naśnieżanie stoku zrobiło swoje. Dziś narciarze mogli skorzystać z 300 metrowej trasy.
- Te kilka dni mrozu, szczególnie nocnego, pomogły nam, żebyśmy spróbowali to naśnieżyć – mówi właściciel stacji narciarskiej w Rybnie Mirosław Jankowski. – Pracowaliśmy trzy dni i trzy noce, żeby dziś pojeździć, bo jutro to już pewnie deszcz i po sezonie – dodaje Jankowski.
Od warunków atmosferycznych zależy, czy wyciąg będzie czynna w przyszłym tygodniu.
- Należy pogratulować organizatorowi, właścicielowi. Można powiedzieć, że dokonał cudu i naśnieżył stok – zwierzył się nam szczęśliwy narciarz.