Po pięciu latach analiz, spotkań i – nie oszukujmy się – sporej dawki cierpliwości, wniosek o decyzję środowiskową dla obwodnicy Zambrowa oficjalnie trafił do urzędu miejskiego. Nowa droga ma wyprowadzić z centrum miasta uciążliwy tranzyt z Łomży w stronę Czyżewa i Wysokiego Mazowieckiego.
Podczas spotkania z dziennikarzami najwięcej emocji budził kalendarz. Według oficjalnych wyliczeń Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, wstęgę przetniemy dopiero w 2032 roku. Dyrektor białostockiego oddziału GDDKiA, Wojciech Borzuchowski, od razu jednak zastrzegł, że to harmonogram „bardzo teoretyczny”.
– Jeśli będziemy monitorować każdy z tych etapów i próbować go skracać, widzę dużą szansę na przyspieszenie – zapowiedział Borzuchowski. Wyliczanka jest gęsta: rok na samą decyzję środowiskową, kolejne miesiące na jej uprawomocnienie, potem przetarg „projektuj i buduj”, projektowanie i wreszcie dwa lata samej budowy. Roboty jest mnóstwo, ale jak podkreślano na konferencji, finansowanie jest już pewne, co w drogownictwie bywa największą przeszkodą.
Reklama
Obwodnica ma mieć około 6 kilometrów długości. Start zaplanowano na istniejącym już węźle Zambrów Zachód (tam, gdzie zjeżdżamy z S8). Trasa odbije na południowy zachód, weźmie miasto szerokim łukiem i wepnie się w drogę krajową nr 66 prowadzącą na Wysokie Mazowieckie.
Nie będzie to autostrada, a solidna droga jednojezdniowa (tzw. klasa GP), przygotowana na ciężkie ciężarówki o nacisku 11,5 tony na oś. To wystarczy, by TIR-y jadące od strony Łomży przestały przeciskać się przez miejskie ulice, generując hałas i korki.

Mapa Zambrowa z zaznaczonym na zielono przebiegiem obwodnicy miasta
Na konferencji pojawili się niemal wszyscy święci lokalnej i regionalnej polityki. Minister Rolnictwa Stefan Krajewski zebrał podziękowania za „przepchnięcie” tematu w Warszawie, a obok niego stanęli m.in. posłanka Alicja Łepkowska-Gołaś, wicewojewoda Michał Gąsowski oraz burmistrz i wójt Zambrowa.
Wszyscy mówili jednym głosem: ta droga to dla Zambrowa „być albo nie być” w kwestii spokoju na ulicach. Choć proces przygotowawczy trwał od 2019 roku, dzisiejsze złożenie wniosku o DŚU to zamknięcie najważniejszego etapu papierkowej roboty. Teraz piłeczka jest po stronie urzędników i projektantów.
Dla mieszkańców Łomży, Czyżewa czy Wysokiego Mazowieckiego to sygnał, że podróż przez ten fragment regionu w końcu przestanie być wąskim gardłem. Na razie jednak musimy uzbroić się w jeszcze odrobinę cierpliwości – najważniejsze, że maszyna ruszyła.