"Zbliża się termin wypłaty wynagrodzeń za luty. Pracodawca zalega jeszcze z 1/6 wypłaty za grudzień. Kiedy i czy w ogóle otrzymamy zaległą część nie wie nikt... (...) Wszystko wskazuje na to, że nowi "zarządcy" pojawili się tu po to, by zamknąć jedną z większych łomżyńskich firm po cichu. Nasza sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza. Mamy wrażenie, że instytucje kontrolne nie istnieją"- to tylko fragmenty dramatycznego listu, który dotarł do naszej redakcji. Pracownicy Łomżyńskiej Fabryki Mebli nie otrzymują zaległych wypłat, wysyłani są na przymusowe urlopy, a temperatura w hali, w której pracują, wynosi 0 st. C! Publikujemy cały, dramatyczny list pracownika ŁFM!
"Jestem wieloletnim pracownikiem Łomżyńskiej Fabryki Mebli i nie ukrywam, że piszę list w celu nagłośnienia beznadziejnej sytuacji, w jakiej znalazła się firma, a przede wszystkim około 70 osób w niej zatrudnionych.
W pierwszej połowie września 2011 roku zakład przeszedł gruntowne zmiany kadrowe na najwyższym szczeblu. Pojawili się nowi "właściciele" od samego początku zapewniający, iż są tu w celu poprawy sytuacji firmy, zdobywania nowych zamówień, a z czasem nawet zwiększenia zatrudnienia. Zwrócili się do nas również z prośbą, by poza firmą wypowiadać się o swoim miejscu pracy w samych superlatywach, gdyż to ma wpływ na jej wizerunek, a co za tym idzie na chęć do zawierania kontraktów przez
potencjalnego klienta.
Liczne zebrania, które zwoływali nowi "zarządcy" miały na celu bieżące przedstawianie obecnej sytuacji firmy oraz planów na przyszłość. To całkiem mądre posunięcie, biorąc pod uwagę fakt, iż poprzedni prezes nigdy spotkań z pracownikami nie organizował, a w czasie, gdy Ci protestowali 7 września 2011 nie wyszedł do załogi. Pojawiły się zapewnienia, że teraz naszym głównym rynkiem zbytu stanie się Skandynawia, a zamówienia są już pewne. Uspokajano nas, że opóźnienia w wypłacaniu wynagrodzeń potrwają jeszcze do końca roku, a wraz z nowym rokiem wypłaty staną się terminowe, a sami pracownicy zaczną odczuwać poprawę sytuacji zakładu.
Dziś jednak można stwierdzić, że idea zebrań z pracownikami miała na celu ich uspokojenie i "ugłaskanie", a informacje na nich przedstawiane nie zawsze odzwierciedlały stan faktyczny.
Mamy dzisiaj 4 marca, gdzie zbliża się termin wypłaty wynagrodzeń za luty. Pracodawca zalega jeszcze z 1/6 wypłaty za grudzień. Kiedy i czy w ogóle otrzymamy zaległą część nie wie nikt. Kwestia wypłaty wynagrodzeń za miesiąc styczeń została rozwiązana w sposób budzący kontrowersje i niepokój wśród pracowników. W połowie lutego pracodawca zaproponował wypłatę wynagrodzenia za styczeń z funduszu gwarantowanych świadczeń pracowniczych, twierdząc, że w budżecie firmy brak jest środków na wypłaty.
Byliśmy zmuszeni się zgodzić, gdyż każdy dzień opóźnienia w wypłatach rodzi kolejne problemy w gospodarstwach domowych pracowników. Przecież nikt nie zaprzestanie wystawiania rachunków za czynsz i media, czy też spłat rat kredytu. Kiedy otrzymamy wypłaty z funduszu nikt nie wie. Aktualnie trwają "zabiegi" mające na celu dopełnienie wszelkich formalności z tym związanych. O wypłacie za luty nikt nawet nie marzy.
O skandynawskich zamówieniach obecnie się nawet nie wspomina. Zdaje się, że były tylko wymysłem nowych "władz". Szlachetny plan naprawy niesprawnych maszyn, oraz zmiany ich położenia w celu usprawnienia całego procesu technologicznego także okazał się pustym hasłem. Obecnie w zakładzie przebywa tylko kilka osób, kończących duże zamówienie z początku 2011 roku.
Od początku roku jesteśmy wysyłani na przymusowe urlopy w związku z niewielką ilością pracy. Znacznej części załogi pozostało już tylko 4 dni urlopu z przysługujących 26. Zapewne zostałoby zero, jednak inspektor pracy nakazał pozostawienie 4 dni, by każdy pracownik miał możliwość wziąć urlop na żądanie.
Osobną kwestię stanowią warunki panujące w fabryce. Od początku roku temperatura na halach oscyluje w granicach 0°C, gdzie Rozporządzenie Ministra Pracy wyraźnie wskazuje na obowiązek zapewnienia przez pracodawcę minimalnej temperatury 14°C . Głównymi powodami tej sytuacji są niesprawne piece oraz brak opału. Niskie temperatury stanowią idealny pretekst do wysyłania nas na urlopy. Jednak to nie temperatura jest głównym problemem, lecz brak zamówień.
Od około dwóch tygodni jesteśmy zapewniani, że nowe zamówienie na wyposażenie ponad 100 pokoi w Anglii jest już gotowe a jego realizację rozpoczniemy "na dniach". 16 lutego, wysyłając nas na kolejny tydzień urlopu szef produkcji zapewnił, że po powrocie z urlopów tj. 27 lutego startujemy z nowym zamówieniem.
Tak się jednak nie stało. Pracownicy, którym pozostał jeszcze urlop zostali wysłani na kolejny tydzień. Ci, którym pozostały 4 dni urlopu do pracy chodzą, jednak nowe zamówienie pozostaje dalej tylko obietnicą. Mamy dziś niedzielę i nikogo nie zdziwi fakt, że stawiając się w poniedziałkowy ranek w fabryce zostaniemy odesłani do domu.
Obecnie nowe szefostwo złożyło wniosek w sądzie o ogłoszenie upadłości naprawczej. Ma to na celu wyprowadzenie firmy z beznadziejnej sytuacji i postawienie jej na nogi. Z każdym dniem jesteśmy coraz bardziej zaniepokojeni, że skutek będzie odwrotny, a my pozostaniemy bez pracy i pieniędzy.
Jaka będzie przyszłość fabryki i nasza nie wiemy. Wszystko wskazuje na to, że nowi "zarządcy" pojawili się tu po to, by zamknąć jedną z większych łomżyńskich firm po cichu. Nasza sytuacja z dnia na dzień jest coraz gorsza. Mamy wrażenie, że instytucje kontrolne nie istnieją. Liczne kontrole Inspekcji Pracy nie przyniosły efektów.
Stąd prośba o zamieszczenie tego listu na Państwa portalu lub zbadanie sprawy i opisanie jej. Mamy świadomość, że nie poprawi to naszej sytuacji, ale mamy również nadzieję, że "uzdrowiciele", którzy pojawili się w fabryce na początku września uświadomią sobie, że to, co robią, nie obejdzie się bez echa."