Dziś premier Donald Tusk i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odwiedzili Krynkach oraz wieś Ozierany Małe – miejsca symboliczne, bo położone tuż przy granicy z Białorusią, na wschodnim froncie Unii Europejskiej.
– Zero ustępstw. Nikt nas tutaj nie będzie straszył ani niepokoił – powiedział Tusk, stojąc na tle zapory granicznej. Podkreślił, że Europa nie może pozwolić sobie na słabość wobec agresywnej polityki Rosji. – Żadne subtelne gry z Putinem nie gwarantują bezpieczeństwa. To czas twardej polityki, solidarności i jednoznacznych decyzji – zaznaczył.
Szef rządu przypomniał też o historycznym znaczeniu wsparcia Zachodu dla Polski w przeszłości. – Tak jak 45 lat temu czuliśmy siłę wspólnoty, gdy rodziła się „Solidarność”, dziś musimy być równie zjednoczeni wobec nowej wersji imperium zła – powiedział, nie zostawiając wątpliwości, że Rosja pozostaje największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Europy.
Ursula von der Leyen nie przyjechała z pustymi rękami. Przewodnicząca KE przedstawiła jasny plan wzmocnienia granic i zdolności obronnych UE.
– Proponujemy dziesięciokrotny wzrost nakładów na mobilność wojskową i pięciokrotny wzrost inwestycji zbrojeniowych – powiedziała. Dodała, że nowy, długoterminowy budżet UE położy silny nacisk na kwestie obronności i bezpieczeństwa.
To deklaracja, która może oznaczać realną zmianę – zarówno w sposobie myślenia o wschodniej flance, jak i w praktycznych działaniach państw członkowskich.